Cena ropy naftowej spadła wczoraj rano po oświadczeniu sekretarza generalnego OPEC, że organizacja ta może zwiększyć wydobycie, jeśli ropa nadal będzie taka droga. Przez miniony tydzień jej cena przekraczała 28 USD za baryłkę, a więc górny docelowy poziom przyjęty przez OPEC. Później jednak cena znowu wzrosła, gdy opublikowano raport Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), która podniosła prognozę popytu na ten surowiec. Agencja spodziewa się wzrostu popytu o 10% w stosunku do wcześniejszych prognoz i powołuje się przy tym na większe niż oczekiwano zużycie ropy w Chinach. Popyt tego kraju wzrósł o prawie 5% w stosunku do ub.r. i wszystko wskazuje na to, że Chiny mogą w tym roku wyprzedzić Japonię na pozycji drugiego państwa na świecie pod względem zużycia ropy. Za utrzymywaniem się wysokiej ceny ropy na poziomie 29 USD przemawia też to, że liczba kontraktów terminowych kupionych przez inwestorów zakładających wzrost cen wyniosła w ubiegłym tygodniu 132 720, a więc była najwyższa od co najmniej 1984 r. Po południu baryłka ropy Brent z dostawą we wrześniu kosztowała 29,90 USD wobec 29,99 USD na piątkowym zamknięciu.

Miedź wczoraj trochę staniała, gdy ukazał się raport Londyńskiej Giełdy Metali, informujący o wzroście zapasów tego surowca. Oznacza to, że popyt okazał się mniejszy, niż zakładano, co być może związane jest z przerwą urlopową w wielu fabrykach na północnej półkuli. Za tonę miedzi z dostawą za trzy miesiące płacono po południu na londyńskiej giełdzie 1753 USD, a więc o 4 USD mniej niż na zamknięciu w piątek.

Cena uncji złota z dostawą w grudniu na nowojorskim rynku Comex wzrosła o 4 USD, a więc o 1,1%, do 361,9 USD. Przyczyną było osłabienie dolara wobec euro. n