Chemia ciężka jest w Polsce reprezentowana przez pięć firm: Zakłady Azotowe Tarnów, Kędzierzyn Koźle i Puławy oraz Zakłady Chemiczne Police, Zachem i Organika Sarzyna. Sytuacja tych spółek pogorszyła się w 2001 roku, gdy ceny gazu (podstawowego surowca do produkcji) zostały podniesione o 30%.
Związki zawodowe krytycznie o programie
Plan restrukturyzacji sektora został przyjęty ramowo przeszło rok temu na posiedzeniu rządu. Już w tamtym dokumencie można było przeczytać, że nieudzielenie natychmiastowej pomocy może doprowadzić do bankructwa tego sektora w Polsce. Niestety, poza tym zapisem, niewiele się zmieniło. Zadłużenie zwiększyło się, opracowywany jest kolejny plan restrukturyzacji. Zdaniem Tadeusza Soroki, wiceministra skarbu, brak jakichkolwiek decyzji strategicznych to między innymi efekt tego, że poprzedni program był nie najlepiej przygotowany. Niektóre jego zapisy wzbudziły obawy przede wszystkim związków zawodowych. - Organizacje związkowe wszystkich firm nawozowych i chemicznych, ujętych w programie, skrytykowały opracowany dokument. Jest on nieprecyzyjny i niewiarygodny. Jego wdrożenie może stworzyć wiele problemów - tłumaczy Stefan Karaś, szef związku zawodowego OPZZ w ZA Puławy. I to właśnie przedstawiciele pracowników firm opowiadają się obecnie przeciw wdrożeniu programu naprawczego. - Najgorsze jest to, że związki uważają, że państwo powinno wesprzeć każdą z firm oddzielnie, a konsolidacja nie jest potrzebna - mówi T. Soroka. Minister przyznaje, że takie rozwiązanie mogłoby rzeczywiście doprowadzić do tego, że firmy te przetrwałyby na rynku, ale jego zdaniem byłaby to tylko wegetacja. - Poza tym nie mamy tylu środków finansowych, żeby wesprzeć te spółki - tłumaczy T. Soroka. - My nie chcemy zrywać rozmów na temat programu restrukturyzacji. Zdajemy sobie sprawę, że sektor jest w trudnej sytuacji, a banki w każdej chwili będą mogły wypowiedzieć umowy kredytowe - mówi Stefan Karaś. Jego zdaniem jednak, resort skarbu, który zajął się dopracowaniem szczegółów programu, musi uwzględnić postulaty związkowców.
Konsolidacja branży
Nowy program restrukturyzacji zakłada, że powstanie jeden koncern, do którego zostanie wniesiony majątek wszystkich firm nawozowych i chemicznych. Bydgoski Zachem zostanie prawdopodobnie sprywatyzowany, a środki uzyskane ze sprzedaży spółki trafią na restrukturyzację pozostałych firm. Resort skarbu chce, aby do koncernu nie wnoszono niektórych części firm chemicznych - powinny one sobie znaleźć partnerów strategicznych i zostać częściowo sprywatyzowane. Jest to jeden z elementów, przeciwko któremu występują związki zawodowe, twierdząc, że resort planuje wyprzedaż majątku zakładów, w których pracują. - Nam nie chodzi o wyprzedaż majątku, ale o to, żeby go tak sprywatyzować, aby przyciągnąć do zakładów możliwie jak najwięcej środków finansowych - mówi T. Soroka. - W przypadku braku planu naprawy, zakłady te nie będą mogły otrzymać pomocy publicznej. W takim scenariuszu bowiem ani banki, ani PGNiG nie będą chciały umorzyć powstałego zadłużenia - uważa T. Soroka. Obecnie zadłużenie sektora chemii ciężkiej wobec banków i Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa wynosi 2,5 mld. W przypadku gdyby udało się przyjąć plan naprawy, uruchomienie pomocy publicznej będzie trwało co najmniej 3 - 4 miesiące.