Financial Services Agency (FSA) poinformowała giełdę w Osace, że do 12 listopada ma wycofać z obrotu swoje akcje. Giełdzie zabroniono też przez trzy miesiące notować opcje na akcje, a także nakazano informować w raportach kwartalnych o krokach podjętych w celu poprawy działalności i kontroli pracowników.

Biuro prokuratora w okręgu Osaka oskarżyło byłego wiceprezesa tej giełdy Takuo Noguchi o dopuszczanie do fałszywych transakcji, co miało na celu sprawienie wrażenia, że obroty opcjami są większe, niż były w rzeczywistości. Noguchiego wyrzucono z pracy, a giełda ukarała też 9 innych pracowników uczestniczących w manipulowaniu rynkiem. Wykorzystywali oni spółkę będącą członkiem giełdy w Osace do składania zleceń na opcje między lipcem 1997 r. a styczniem 1999 r. Spółka ta kupowała i sprzedawała opcje po tej samej cenie, co pozornie zwiększało wolumen obrotu.

To kolejny cios w giełdę w Osace, po którym rozwiały się jej nadzieje na skuteczną rywalizację o prymat w Japonii z giełdą w Tokio. W ub.r. rozpadło się joint venture z Nasdaq, a ściślej amerykańska spółka wycofała się z tego przedsięwzięcia po dwóch latach strat, gdyż jej japoński partner zdołał zachęcić do wprowadzenia akcji na ten rynek o wiele mniej spółek niż obiecywał.

Zdaniem inwestorów, giełda w Osace to nie ta sama liga, co największy rynek w Japonii. Tylko w podstawowej sekcji giełdy w Tokio jest w obrocie 25 razy więcej akcji niż na parkiecie rywala.