Reklama

Inwestorzy wolą "sprawdzone" spółki

Gracze giełdowi nie interesują się spółkami, które chcą zadebiutować na parkiecie. Wolą kupować akcje firm już obecnych na rynku. Powód? Są one bardziej przejrzyste, a inwestorom na podstawie kwartalnych raportów łatwiej ocenić, w jakiej kondycji finansowej się znajdują.

Publikacja: 16.08.2003 09:22

Bessa panująca na parkiecie jeszcze do marca br. skutecznie odstraszała spółki od sprzedaży akcji w ofertach publicznych. W konsekwencji, przez ostatnie dwa lata tylko sześć spółek chciało uplasować papiery na giełdzie. W pięciu przypadkach papiery znalazły nabywców. Oferta ITI Holdings została w ostatniej chwili odwołana (latem ub.r.)

Tylko w przypadku lubelskiego Eldorado (oferta przeprowadzana była w grudniu 2001 r.) zanotowano niewielką nadsubskrypcję. Zakładom Mięsnym Duda udało się (pod koniec ub.r.) sprzedać połowę puli. Hoop, który plasował akcje w hossie, znalazł nabywców na 60% walorów. Równocześnie, przez ostatnie miesiące, emisje spółek już notowanych na giełdzie (LPP, Inter Groclinu czy Emaksu) były wprost rozchwytywane przez inwestorów.

Bessa odstrasza

Dlaczego inwestorzy nie lubią akcji debiutantów, a wolą kupować papiery spółek, które mają już swoją giełdową historię? Specjaliści, z którymi rozmawialiśmy, tłumaczą to w prosty sposób. Głównym powodem, dla których ostatnie oferty cieszyły się średnim zainteresowaniem graczy, była oczywiście bessa. W takiej sytuacji gracze wstrzymują się z kupowaniem akcji i wolą lokować środki w bardziej bezpieczne papiery dłużne. Nie jest to jednak jedyne wytłumaczenie. - Spółki publiczne są bardziej przejrzyste i tym samym bardziej wiarygodne - powiedział Jacek Obrocki, dyrektor wydziału analiz Beskidzkiego Domu Maklerskiego. - Trudno jest jednoznacznie stwierdzić, czy to, co pisze spółka w swoim prospekcie emisyjnym, nie jest "upiększane" na potrzeby oferty - zauważył Marek Świętoń, analityk ING IM. Przykładem mogą być Eldorado i W.Kruk. Obie spółki zadebiutowały na parkiecie jeszcze w ub.r. Ich walory cieszyły się sporym zainteresowaniem, m.in. ze względu na bardzo obiecujące prognozy finansowe. Tymczasem po kilku miesiącach firmy zdecydowały się na obniżenie planów na 2002 r. Kłopoty W.Kruka nie okazały się przejściowe. Także w tym roku spółka zdecydowała się na zweryfikowanie założeń finansowych.

Przeczuleni inwestorzy

Reklama
Reklama

Inwestorzy ostrożnie podchodzą do ofert debiutantów. W konsekwencji nawet jeden niekorzystny raport potrafi "rozłożyć" subskrypcję. Tak było w przypadku ITI Holdings. Analitycy Erste Securities wycenili jedną akcję na 4 zł, podczas gdy ich cena emisyjna miała wynosić około 10 zł. Co prawda, wycena została szybko wycofana, ale spółka musiała zrezygnować z oferty. Podobny scenariusz miał miejsce w przypadku Hoopa. Zapisy zostały przesunięte, bo na rynku ukazał się niekorzystny dla spółki raport. Ostatecznie udało się jej sprzedać 3 z 5 mln akcji po 21 zł, zamiast planowanych wcześniej 23 zł.

Specjaliści wskazują również na inny problem. - Kadra zarządzająca firm, zwłaszcza jeśli sama jest w gronie udziałowców, ma zbyt duże wymagania w stosunku do rynku - wskazał M. Świętoń. Powoduje to, że cena emisyjna wyznaczana jest na zbyt wysokim poziomie. Tymczasem musi ona zawierać dyskonto w stosunku do wyceny podobnych firm już notowanych na giełdzie.

Trzeba się sprawdzić

Debiut giełdowy i choćby kilkumiesięczna obecność na parkiecie powodują, że spółka szybko zyskuje w oczach graczy. Oczywiście, pod warunkiem, że nie będzie miała w tym okresie żadnych "wpadek". Najlepszym przykładem może być Emax. Przed dwoma laty bez powodzenia sprzedawał papiery w ofercie publicznej. Jej fiasko spowodowało, że spółka zadebiutowała na giełdzie z ponad rocznym opóźnieniem. Dała się poznać inwestorom z dobrej strony (m.in. podniosła prognozę na 2002 r.), co pozwoliło wiosną br. na uplasowanie akcji po cenie dużo wyższej niż przy pierwszym podejściu. Także Zakłady Mięsne Duda już po pół roku od debiutu wróciły do planów podwyższenia kapitału. Jak zapewniają przedstawiciele firmy, papiery znajdą nabywców bez problemów. Hossa daje szansę

Hossa, panująca od kilku miesięcy na parkiecie, ułatwi debiutantom sprzedaż akcji w ofertach publicznych. Inwestorzy łaskawszym okiem patrzą na propozycje spółek, nawet, jeśli zawierają one pewne niedociągnięcia. Wydłuża się zatem lista podmiotów, które ogłaszają plany giełdowe. W przypadku firmy DGA czy Impela oferty mogą mieć miejsce jeszcze jesienią br. - Większa liczba emisji rozrusza rynek, a kilka udanych debiutów spowoduje, że inwestorzy znowu zaczną interesować się takim sposobem lokowania środków - mówił J. Obrocki. - Jeśli za sprzedawanie akcji wezmą się firmy generujące zyski, w pełni przejrzyste, przewidywalne i oczywiście niedrogie, to gracze chętnie kupią ich papiery - podsumował M. Świętoń.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama