Jeszcze jeden element wskazuje na to, że inwestorzy giełdowi biorą sobie coraz bardziej do serca wyprzedaż amerykańskich obligacji. Jest nim wykres wskaźnika opisującego koniunkturę w sektorze spółek użyteczności publicznej - DJUA. Przyjmuje się, że ta grupa firm jest najbardziej uzależniona od poziomu stóp procentowych. Dzieje się tak z dwóch powodów. Są one często mocno zadłużone, więc wzrost rynkowych stóp procentowych zwiększa ich koszty. Płacą równocześnie wysoką dywidendę, czym konkurują z funduszami rynku pieniężnego. Wyższa rentowność obligacji czyni relatywnie bardziej atrakcyjnymi ten rodzaj funduszy. Od pęknięcia bąbla spekulacyjnego na amerykańskich giełdach trudniej jednak potwierdzić taką prawidłowość. Jest to wynikiem tego, że również firmy użyteczności publicznej poddały się procesowi urealnienia wycen.
Od prawie dwóch miesięcy wartość DJUA systematycznie spada. Od czerwcowego szczytu indeks stracił 7%. Ta zmiana wyraźnie kontrastuje z kondycją w branży przemysłowej, obrazowanej indeksem DJIA. W wyniku ostatniej zwyżki znajduje się on w pobliżu tegorocznego maksimum. Interpretacja takiej sytuacji nie nastręcza większych trudności. W przeszłości występowała następująca sekwencja: wzrost rentowności obligacji poprzedzał zniżkę w sektorze użyteczności publicznej, ta zaś pociągała za sobą przecenę spółek przemysłowych. Obecnie pewnym mankamentem takiego scenariusza jest to, że nie widać dywergencji pomiędzy wykresami DJIA i DJUA. Polegałaby ona na tym, że szczyt średniej przemysłowej nie jest potwierdzony przez maksimum średniej użyteczności publicznej. Gdyby taka dywergencja miała się utworzyć, powinniśmy być świadkami nieznacznego przełamania przez DJIA szczytu sprzed dwóch miesięcy i dotarcia gdzieś do poziomu 9450 pkt. Byłby to ostatni akcent tendencji zwyżkowej, trwającej od wiosny tego roku.
Wsparcie się broni
Ta dywergencja byłaby bardzo interesującym sygnałem, ale nie da się przesądzić, że rzeczywiście powstanie. Będzie to możliwe, dopóki DJUA przebywa ponad 231 pkt. Na tej wysokości znajduje się bardzo silne wsparcie w postaci górki z początku roku oraz głównej linii 10-miesięcznej zwyżki. Ta bariera była już raz testowana, na początku sierpnia. Kupujący wyszli z opresji obronną ręką, ale skala zwyżki, jaką od tamtego momentu obserwujemy, nie napawa optymizmem. Indeks zyskał zaledwie kilka punktów i tylko nieznacznie oddalił zagrożenie przełamaniem wsparcia.Nie przesądzając, czy podaż ostatecznie zwycięży (na to wskazuje spadek dziennego MACD poniżej poziomu równowagi oraz sygnał sprzedaży na tygodniowym MACD) warto rozważyć konsekwencje takiego zdarzenia. Uwagę zwraca przede wszystkim to, że obie fale wzrostowe, jakie od jesieni ub.r. wystąpiły w branży użyteczności publicznej, miały prawie tę samą długość - odpowiednio 63 pkt (37,5%) i 65 pkt (34%). Jeśli więc DJUA spadnie poniżej 231 pkt, okres od października 2002 r. będzie można uznać za typowy ruch korekcyjny, w którym oba ruchy w górę mają tę samą wielkość (tzw. korekta typu abc). Przełamanie przez DJUA poziomu 255 pkt zanegowałoby taką hipotezę i przemawiało za systematyczną kontynuacją zwyżki.
Histogram MACD ostrzega
Bardzo ciekawe sygnały płyną ze strony wskaźników technicznych w odniesieniu do koniunktury na szerokim rynku amerykańskim. Obrazuje ją indeks S&P 500. Dzienny MACD ostatecznie znalazł się poniżej poziomu równowagi, zmniejszając szanse na wybicie ponad górkę z połowy czerwca w okolicy 1010 pkt. Na tygodniowym histogramie MACD, po raz pierwszy od początku bessy, powstała negatywna dywergencja. Niepokoi ona tym bardziej, że utworzyła się po osiągnięciu przez histogram dwa miesiące temu wartości, przy której kończyły się wszystkie korekty bessy, począwszy od połowy 2001 r. Niestety, w dalszym ciągu brak jest definitywnego potwierdzenia tych pesymistycznych wskazań przez zachowanie samego indeksu. Wciąż jest możliwe, że od 2 miesięcy tworzy się na wykresie korekcyjna formacja flagi. Głównym zastrzeżeniem przy takiej koncepcji jest czas trwania poszczególnych ruchów - korekta 2 miesiące, poprzedzająca ją zwyżka tylko miesiąc dłużej. Niewykluczone jednak, że konsolidacja jest okresem dystrybucji akcji, po którym nastąpi silny spadek. Sprawę rozstrzygnie wyjście ponad 1010 pkt lub spadek poniżej 966 pkt.