Złoto zdrożało w czwartek po raz ósmy w ciągu ostatnich 9 sesji, i to mimo umocnienia się kursu dolara wobec euro. Inwestorzy zareagowali w ten sposób na raport Departamentu Pracy o czwartym kolejnym tygodniu, w którym liczba nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych spadła w USA poniżej 400 tys. Odebrano to jako kolejne potwierdzenie przyspieszenia wzrostu amerykańskiej gospodarki, co w konsekwencji może zwiększyć inflację. A to zmniejszyłoby wartość aktywów o stałym dochodzie, takich jak obligacje. Przypomina się też przy tej okazji, że gdy w 1980 r. ceny konsumpcyjne wzrosły w Stanach Zjednoczonych o 13%, to uncja złota kosztowała 873 USD. W czwartek cena uncji złota z dostawą w grudniu na nowojorskim rynku Comex wzrosła o 2,6 USD, a więc o 0,7%, do 366,3 USD. Złoto jest już o 17% droższe niż przed rokiem.
Ropa naftowa staniała w czwartek po raz piąty z rzędu i jej cena po raz pierwszy w sierpniu spadła poniżej 29 USD za baryłkę. Po południu baryłka ropy Brent z dostawą we wrześniu kosztowała na londyńskiej giełdzie paliwowej 28,55 USD, wobec 29,01 USD na środowym zamknięciu. W czwartek wygasły wrześniowe kontrakty, a cena październikowych spadła o 55 centów, do 28,10 USD za baryłkę.
Spadły też w czwartek ceny miedzi wskutek zwiększenia zapasów tego metalu monitorowanego przez londyńską giełdę. Ich tygodniowy wzrost okazał się największy od marca. Poinformowano też o tym, że o 66% zwiększyła w lipcu wydobycie największa na świecie kopalnia miedzi, chilijska Escondida. Za tonę miedzi z dostawą za trzy miesiące płacono po południu na londyńskiej giełdzie 1733 USD, a więc o 3 USD mniej niż na zamknięciu dzień wcześniej.