Po fałszywym wybiciu z konsolidacji w dół, indeks S&P 500 po raz kolejny będzie się zmagać z barierą 1 tys. punktów. Próby wybicia ponad tę wartość podjęte w ostatnich dwóch miesiącach zakończyły się niepowodzeniem. Na wykresie indeksu ukształtował się trend boczny (maksymalny spadek od szczytu nie przekroczył 5%), lekko nachylony w kierunku przeciwnym do dotychczasowego trendu. Taka sytuacja jest typowa raczej dla formacji kontynuacji niż zakończenia tendencji. Gdyby nie dość długi czas kształtowania, cały ten układ można by traktować jako flagę, zapowiadającą zwyżkę S&P 500 w okolice 1100 punktów. Nawet jednak przy bardziej konserwatywnym podejściu indeks, po zamknięciu ponad 1000 pkt, powinien bez kłopotów pokonać dystans 40 punktów.
Wybicie w górę, oprócz kierunku trendu średnioterminowego, sugeruje także zachowanie europejskich giełd akcji. W ostatnim czasie Ameryka nie nadąża bowiem za rynkami Starego Kontynentu. Wczoraj najwyższą wartość w tym trendzie wzrostowym osiągnęły indeksy FT-SE 100 (Londyn) i CAC -40 (Paryż). Do końca sesji o nowe maksimum będzie walczyć DAX (Frankfurt). Mimo że niemiecki indeks cało wyszedł z poważnych tarapatów (wybicie w dół z klina), to jednak tempo wzrostu jest zbyt małe. Patrząc na wykres DAX (szczególnie w ujęciu tygodniowym) nie sposób oprzeć się wrażeniu, że zapoczątkowana w marcu zwyżka zwalnia. Niebezpieczne "zaokrąglenie" wykresu zapowiada raczej łagodne niż gwałtowne zakończenie średnioterminowego trendu wzrostowego.
Sytuacja techniczna Nasdaq Composite wskazuje na duże rozchwianie rynku zaawansowanych technologii. Na wykresie ukształtowało się "coś" na granicy flagi i rozszerzającego się trójkąta - w poniedziałek testowane jest górne ograniczenie tej formacji. Nawet jednak zamknięcie ponad 1710 pkt, czyli ponad opisywanym oporem, nie zakończy korekty na tym rynku. Notowania z ostatnich czterech tygodni pokazują, że zwiększona podaż akcji pojawia się, kiedy Nasdaq Composite zbliża się do poziomu 1750 pkt.