Wtorkowe notowania na rynku ropy naftowej przebiegły pod znakiem niewielkich zmian cen. Inwestorzy czekali na dzisiejsze najnowsze dane dotyczące zapasów ropy w USA. Sytuacja ustabilizowała się dzięki wznowieniu pracy przez rafinerie w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Ich działanie zakłóciła ubiegłotygodniowa awaria elektryczności na wschodnim wybrzeżu Ameryki. W ostatni piątek wartość kontraktów futures na benzynę wzrosła w USA do najwyższego poziomu od pięciu miesięcy, ponieważ obawiano się zmniejszenia rezerw strategicznych i tak już najniższych od ponad pół roku. Wznowienie pracy przez rafinerie należące m.in. do BP, Shell Canada, Sunoco i Imperial Oil rozwiało te obawy. Po południu w Londynie baryłka ropy gatunku Brent kosztowała 28,84 USD, wobec 28,66 USD na zakończeniu sesji poniedziałkowej.

W umiarkowanym stopniu zdrożała wczoraj miedź. Na londyńskiej giełdzie metali tona tego metalu z dostawą za trzy miesiące kosztowała w końcu wtorkowej sesji 1765 USD, o 0,8% więcej niż dzień wcześniej. Impuls do wzrostu ceny dały najnowsze dane na temat sprzedaży nowych domów w USA potwierdzające ożywienie w tamtejszej gospodarce. Stany Zjednoczone to największy konsument miedzi w skali światowej, a ożywienie w budownictwie jest tym bardziej korzystne dla producentów miedzi, że właśnie ta branża jest jednym z największych odbiorców tego surowca.

Bez większych zmian przebiegły notowania na rynku złota. Wczoraj po południu kosztowało 360 USD za uncję, zaledwie o dolara więcej niż w końcu sesji poniedziałkowej. Był to pierwszy wzrost notowań tego kruszcu od trzech dni, a spowodowało go lekkie osłabienie dolara wobec euro. Złoto notowane jest w walucie amerykańskiej i gdy ona słabnie staje się relatywnie tańsze dla inwestorów europejskich. Niektórzy z nich wybrali się wczoraj na zakupy.