Blisko półroczny trend wzrostowy doprowadził WIG20 do ważnej średnioterminowej strefy podażowej, rozciągającej się pomiędzy 1460 a 1500 pkt. Od zachowania się na tym poziomie będą zależały dalsze losy trendu. Pokonanie oporu sprawi, że długoterminowy trend boczny zmieni się na wzrostowy, a na wykresie w pełni ukształtuje się solidna podstawa dla dalszej zwyżki. Trwający od ponad dwóch lat ruch horyzontalny można bowiem uznać za formację podwójnego dna z linią szyi na wysokości 1464 pkt. Wybicie się w górę z tego układu zgodnie z teorią powinno skutkować wzrostem do minimum 1850 pkt., czyli do oporu wyznaczanego przez szczyt z grudnia 2000 roku.
W chwili obecnej takiemu rozwojowi sytuacji nie będą sprzyjały wskaźniki techniczne. Wysyłają one bowiem coraz poważniejsze sygnały słabnięcia kupujących. O tym, że obecny impet trendu będzie trudny do utrzymania informują negatywne dywergencje na wykresie MACD i RSI. Sygnał ostrzegawczy wysyła także system kierunkowy, którego zachowanie jest charakterystyczne dla szczytu. Korekcyjna przecena może jednak mieć bardzo gwałtowny charakter i sięgnąć nawet 1300-1350 pkt. Pomogą w tym wysokie stopy zwrotu z ostatnich 6 miesięcy oraz wciąż duża niewiara w hossę i powszechna opinia o przewartościowaniu spółek. Te dwa ostatnie czynniki, póki wzrosty trwają i inwestorzy osiągają dodatnie stopy zwrotu nie mają większego znaczenia, jednak w przypadku śmielszego ataku podaży zwiększą tylko chęć do realizacji zysków.
Trudno wyznaczyć moment rozpoczęcia korekty, ale ostatnie sesje na których sprzedający są coraz aktywniejsi sugerują, że zmiana krótkoterminowego trendu jest już bardzo blisko. Cały czas jednak utrzymuje się duża chęć do kupna i każda przecena jest wykorzystywana do napełniania portfeli. To natomiast nie pozwala wykluczyć, że na rynku znajdzie się jeszcze wystarczająco pieniędzy być wyciągnąć indeks ponad 1500 pkt. Taki właśnie rozwój sytuacji, któremu najprawdopodobniej będzie towarzyszył duży optymizm, będzie chyba najlepszą okazją do pozbywania się akcji.