W centralnym rejestrze biur turystycznych prowadzonych przez Ministerstwo Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej znajduje się obecnie ponad 3,5 tys. pośredników i organizatorów turystyki. Jednak z roku na rok ich liczba maleje. Powód? Niespotykana dotąd dekoniunktura na rynku usług turystycznych. - Nasza branża najsilniej odczuwa spowolnienie gospodarcze - tłumaczy Stanisław Piśko, wiceprezes Polskiej Izby Turystyki.
Zdaniem przedstawicieli PIT, dobra pogoda podczas tegorocznych wakacji nie pomogła większości biur podróży obsługujących krajowe wycieczki. Z usług tych firm korzysta bowiem niecałe 5% Polaków spędzających urlop na terenie naszego kraju. Dla porównania, w Niemczech czy Hiszpanii około połowa mieszkańców wyjeżdżających na wakacje w swoim kraju wykorzystuje usługi pośredników turystycznych. Dlatego działalność polskich biur skupia się na wyjazdach zagranicznych. Im nie sprzyja natomiast sytuacja międzynarodowa: wojna w Iraku, epidemia SARS i inne czynniki zmniejszyły popyt na wycieczki za granicę.
Zdaniem Jana Korsaka, prezesa PIT, na kondycję rynku turystycznego wpływa także niekorzystna atmosfera wokół branży, jaka powstała po upadku (w trakcie sezonu) trzech biur podróży. - Na pewno zmniejszyło to zainteresowanie usługami świadczonymi przez członków PIT - twierdzi J. Korsak. Jego zdaniem, winę za to ponoszą również media, które przesadnie nagłośniły problem.
Z danych Biura Wykonawczego PIT-u wynika, że w 2002 roku do organizacji wpłynęło 347 reklamacji. Od początku tego roku zanotowano 122 skargi, czyli dużo mniej niż w porównywalnym okresie roku ubiegłego.