Wczorajsza sesja to kolejny nieprzyjemny dla niedźwiedzi zabieg toczenia krwi. Po dwóch dniach mamienia naiwnych, że "może teraz", że "przyszedł czas na korektę", popyt przystąpił do natarcia. Efekt był piorunujący.
Początek sesji był wprawdzie optymistyczny, ale w żadnym razie nie zapowiadał tego co działo się w ostatniej godzinie notowań. Sesja zaczęła się ponad środowym zamknięciem. Niedźwiedziom udało się uszczknąć jedynie 1 pkt. Pierwsza godzina przebiegła dość spokojnie. Po otwarciu na rynku kasowym była okazja do pokonania szczytu całego dotychczasowego wzrostu. Opór jednak się obronił. W kolejnych godzinach nadal było spokojnie. Mimo braku sił do przełamania maksimum popytowi udało się utrzymać w jego pobliżu. Po 13.00 pojawiła się informacja o schwytaniu Chemicznego Alego, a później opublikowano lepsze dane o liczbie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA. Po tej ostatniej wiadomości popyt ruszył do natarcia.
Ponowny atak na opór okazał się skuteczny. Nowe maksima trendu sprawiły, że obserwowaliśmy efekt domina. Falami zamykane były stratne krótkie pozycje i otwierane nowe długie. Końcówka sesji była już tylko bezlitosnym wyciśnięciem ostatnich soków z niedźwiedzi. Zamknięcie notowań nad 1500 pkt otwiera nowy rozdział na naszym rynku, pod tytułem "Cel 1600 pkt".
Obrót przy wykreślaniu nowych szczytów na rynku kasowym był duży, choć odnoszę wrażenie, że częściowo wynikał z "pudrowania" za pomocą wymian, jakie miały miejsce na PEO. Nie przeszkadza to jednak oczekiwać kontynuacji ruchu także i na dzisiejszej sesji. Jest to jednie wskazówka, że wzrost odbywa się na dziwnych zasadach, a ciągłe spoglądanie w górę może skutkować potknięciem się i wpadnięciem w niemiłą pułapkę.