Wstępne dochodzenie w sprawie "wielkiego zaciemnienia", które ponad tydzień temu na wiele godzin pozbawiło prądu ponad 50 milionów konsumentów wykazało, że jego powodem była awaria linii wysokiego napięcia, należącej do spółki energetycznej z Ohio - First Energy. Kaskadowe wyłączenia prądu były efektem przeciążenia kolejnych sieci przesyłowych. Niebezpieczeństwo kolejnej awarii zresztą nie minęło. First Energy ostrzegła przed kolejnymi "rotacyjnymi" wyłączeniami prądu, które mają zapobiec przeciążeniu sieci.
Kłopoty spółki, obsługującej 4,3 miliona odbiorców prądu w stanach Ohio, Pensylwania i New Jersey, na tym się nie kończą. Już w tej chwili pozew przeciwko First Energy wnieśli inwestorzy, oskarżając zarząd o ukrywanie niewygodnych danych o rzeczywistym stanie spółki. Jeśli śledztwo potwierdzi, że to właśnie First Energy jest odpowiedzialne za wielką awarię, spółkę czeka lawina pozwów cywilnych o odszkodowania za straty poniesione podczas "wielkiego zaciemnienia".
Nie tylko First Energy będzie musiała zwiększyć inwestycje w infrastrukturę przesyłową. Większość linii wysokiego napięcia jest przeciążona w okresie zwiększonego zapotrzebowania na energię elektryczną. Jest to najmniej opłacalna forma inwestycji, bo linie przesyłowe są bardzo kosztowne. Pieniądze na inwestycje w sieci energetyczne nie są jedynym problemem. Często największy kłopot sprawia spółkom uzyskanie zgody lokalnych społeczności na poprowadzenie linii wysokiego napięcia.
Według Electric Power Research Institute, roczne straty około 2 milionów amerykańskich firm z powodu wyłączeń prądu wynoszą 53 mld USD.