Reklama

Rynek jest rozpędzony

Tydzień rekordów - tak w największym skrócie można określić ostatnie pięć sesji na GPW. Po przekroczeniu 1500 punktów, WIG20 znajduje się na najwyższym od 2,5 roku poziomie, a WIG ostatni raz tak wysoko był w kwietniu 2000 roku. Tygodniowy wolumen po raz pierwszy w historii przekroczył 65 mln akcji.

Publikacja: 23.08.2003 09:50

Wykresy indeksów coraz bardziej przypominają hiperbolę, co świadczy o euforii panującej na rynku. - Lud jest zgłodniały. Mając środki, musimy coś kupić - to stwierdzenie jednego z zarządzających funduszami najlepiej oddaje panujący w Warszawie nastrój. Mamy do czynienia z euforią kupna, przypominającą to, co działo się w trakcie internetowej hossy.

Wciąż nowe zachęty

Z analizy technicznej nie można odczytać sygnałów słabnięcia trendu wzrostowego. Wręcz przeciwnie, wciąż pojawiają się nowe zachęty do kupowania akcji. Za taką uznaję przekroczenie przez wykres WIG20 szczytu ze stycznia 2002 roku. To oznacza zmianę trendu długoterminowego na wzrostowy i umocnienie segmentu największych firm. Nie zmienia to faktu, że w dalszym ciągu najsilniejszą częścią giełdy są mniejsze spółki. Siła relatywna, mierząca zachowanie indeksu WIRR względem WIG20, znajduje się w trendzie wzrostowym. Najwyższą wartość w historii ma również siła relatywna WIG/WIG20. Jeśli decydujemy się na inwestycje na GPW, to łatwiej znaleźć spółkę w trendzie wzrostowym na szerokim rynku, niż wśród największych firm.

Przy tak rozpędzonym rynku, kiedy indeksy notują najwyższe wartości od kilku lat, trudno jest wskazać poziomy, na których można oczekiwać zwiększonej podaży akcji i ewentualnej zmiany trendu. Pewną wskazówkę, dotyczącą tego, dokąd rynek powinien dojść, daje wykres WIG. Po ostatnich sesjach indeks przekroczył 62-proc. zniesienie bessy, którą zapoczątkowało pęknięcie bańki internetowej. Wynika stąd, że cały spadek rozpoczęty w marcu 2000 roku będzie zniesiony. WIG miał wtedy na szczycie 22 868 pkt.

Oszałamiające stopy zwrotu

Reklama
Reklama

Stopy zwrotu, jakie można było osiągnąć na niektórych akcjach w bardzo krótkim czasie, mocno działają na wyobraźnię inwestorów. Na przykład od początku lipca kurs Pagedu wzrósł o 260%.

Do cytowanego na początku zdania zarządzającego funduszem można dodać, że inwestorzy nie tylko domagają się akcji, ale wysokich zysków z tych akcji. W redakcji dość często odbieramy telefony, których główny motyw zawiera się w pytaniu "które akcje najmocniej wzrosną". Takie "żądania" wysuwane w stosunku do rynku mogą prowadzić do nieracjonalnych decyzji, takich jak np. inwestowanie całego posiadanego kapitału. W chwili kiedy zmienność notowań rośnie, zajmowanie zbyt dużej pozycji w stosunku do posiadanych środków może prowadzić do katastrofy. Jeśli w naszych decyzjach kierujemy się intuicją, to kiedy dochodzi do zmiany tak silnego trendu, najczęściej przez dłuższy czas nie jesteśmy w stanie uwierzyć w to, co się stało. Ograniczenie kwoty inwestycji jest w takiej sytuacji podstawowym buforem, chroniącym nas przed nadmiernymi stratami.

Koniec pogody dla eksporterów

W zgodnej opinii analityków motorem wzrostu produkcji przemysłowej w Polsce jest eksport. To dzięki przychodom ze sprzedaży towarów za granicą wyniki finansowe części firm notowanych na GPW są dobre. Jednym z elementów decydujących o rentowności sprzedaży eksportowej jest kurs walutowy. Im złoty jest słabszy względem innych walut, tym lepiej dla eksporterów - wpływy ze sprzedaży eksportowej wyrażone w złotych rosną.

W pierwszej połowie roku trend na rynku walutowym był dla eksporterów sprzyjający. Notowania euro (większość sprzedaży eksportowej realizujemy właśnie do państw ze strefy euro) względem złotego wzrosły z 4 zł na początku roku do 4,48 zł pod koniec czerwca. Jeśli założymy, że jedna opona Dębicy kosztuje w Niemczech 50 euro, to na początku roku jej cena wyrażona w złotych wyniosła 200 zł. Pod koniec czerwca było to 224 zł.Z analizy technicznej wynika, że czas, kiedy złoty wspierał eksport, na razie się skończył. Od maja na światowym rynku trwa spadek wartości euro względem innych głównych walut. Odpryskiem tego trendu widocznym w Polsce jest zniżka notowań wspólnej waluty z 4,48 zł do 4,35 zł. Techniczne reperkusje tego ruchu powoli zaczynają być istotne. Wykres wspólnej waluty dotarł do głównej linii trendu, obejmującej ostatnie 2,5 roku. Na linii tej od czterech tygodni trwa konsolidacja. Spadek poniżej 4,35 zł i wybicie z trendu bocznego w dół będzie przypieczętowaniem zmiany trendu średnioterminowego ze wzrostowego na boczny. Jednocześnie umocni się krótkoterminowa tendencja spadkowa i notowania euro w niedługim czasie znajdą się na 4,25 zł. O pokonaniu granicy 4,5 zł za euro będzie można w takim wypadku zapomnieć w najbliższych miesiącach.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama