Kiedy Grzegorz Kołodko zakładał w budżecie na 2003 rok wzrost gospodarczy na poziomie 3,5%, wielu traktowało to bardziej jako pobożne życzenia. Sam w to nie wierzyłem, choć i tak uważałem się za wielkiego optymistę, prognozując wzrost w okolicach 3,0-3,2%. Najwięcej zastrzeżeń budziła podawana dynamika popytu wewnętrznego i inwestycji. Mówiąc innymi słowy: wzrost miał się brać bardziej z poprawy sytuacji w kraju niż ze zwiększenia eksportu. Wydaje się, że tu rzeczywiście założenia minęły się z rzeczywistością. Pamiętajmy jednak, że do końca roku trochę czasu jeszcze zostało.
Jeśli chodzi o przyczyny, dla których Grzegorz Kołodko założył 3,5% wzrostu PKB, to różnie się wtedy mówiło. Jedni twierdzili, że minister naprawdę wierzy w to, co mówi, inni, że czyni tak jedynie z pobudek psychologicznych. Innymi słowy: jak minister mówi, że będzie dobrze, to może w praktyce nie będzie aż tak dobrze, ale na pewno lepiej, niż gdyby mówił, że będzie źle. Konsumenci, czy też inwestorzy będą bowiem bardziej odważnie podejmować decyzje. Byli też i tacy, którzy rozpowszechniali tezę, że Grzegorzowi Kołodko optymistyczne założenia budżetowe narzucili politycy. Miało to poprawić pogarszające się notowania rządu.
Mniejsza o przyczyny. Faktem jest, że 3,5% zapisano w projekcie budżetu. Po kilku miesiącach niespodzianka. Resort finansów jeszcze pod kierownictwem Kołodki zrewidował prognozy do 3,0%. Optymizm więc nieco ostudzono. Ale i tak było to więcej, niż ówczesna średnia prognoz rynkowych.
W tej chwili jest już niemal pewne, że PKB przekroczy 3%. Jak bardzo, tu zdania są podzielone. Wiemy już jednak, że pierwotne prognozy Kołodki nie będą zbytnio odbiegały od rzeczywistości.
Warto się jednak zastanowić nad inną kwestią. Czy możemy wskazać jakiekolwiek działania rządu, które przyczyniły się w jakimś znaczącym stopniu do obserwowanego właśnie ożywienia? Mnie trudno takie posunięcia dostrzec. Tak naprawdę najpoważniejszą zmianą działającą prorozwojowo była reforma w prawie pracy. Jej roli nie możemy jednak przeceniać. Ani w kwestii podatkowej, ani w kwestii odbiurokratyzowania gospodarki, ani w kwestii wspierania eksportu nie było żadnego przełomu. Ma się on dokonać w 2004 roku. Oby, ale to już zupełnie inna kwestia.