Czy nie obawia się Pan, że ostatnie zamachy sabotażowe i terrorystyczne w Iraku, takie jak wysadzanie w powietrze naftociągów czy atak na siedzibę przedstawicielstwa ONZ w Bagdadzie i śmierć de Mello, mogą ostudzić zapał firm zagranicznych do podejmowania prac przy odbudowie Iraku?
Na razie w ogóle odbudowa idzie ciężko, bo są zamachy nie tylko na instytucje publiczne, ale także np. na rurociągi czy sieci przesyłowe. Sytuacja jest dosyć trudna, ale ja nie widzę takiego osłabienia zainteresowania - zarówno ze strony instytucji politycznych, jak i firm zagranicznych.
Czy polskie firmy jakoś szczególnie przyjęły ostatnie akty terroru?
Trudno mi się wypowiadać na temat wielu polskich firm, które są tutaj. Wiem, że jest np. przedstawiciel Nafty Polskiej i Polskiego Domu Handlowego z Łodzi, który bardzo dzielnie sobie poczyna, szczególnie w naszej strefie. To samo Bartimpex; nie słyszałem, żeby się chciał wycofywać z Iraku. Myślę, że na razie nie ma takich tendencji.
Czy termin konferencji pomocodawców, zapowiadanej na październik w Madrycie, zostanie utrzymany?