Wczorajsza sesja pokazała, że siła byków jest chyba niewyczerpana i przynajmniej w obecnych okolicznościach kupujący nie zamierzają, nawet na krótko, oddać pałeczki stronie podażowej. Wydaje się, że rynkiem owładnął jakiś szalony trans - mimo odczuwalnej abstrakcyjności obecnych poziomów cenowych i nieuchronności wystąpienia korekty okazuje się, że zwycięsko wychodzą jedynie ci, którzy dokonują agresywnych zakupów. Takie myślenie przeważa na rynku, dzięki czemu wzrost sam się napędza rozdmuchując przy okazji spekulacyjną bańkę.

Dokonując chłodnej analizy można jednak dojść do wniosku, że najprawdopodobniej jesteśmy świadkami ostatniej fali wzrostowej w rozpoczętej wiosną hossie. Przemawia za tym kilka czynników. Po pierwsze, o ile początkowe zwyżki oparte były raczej na przesłankach fundamentalnych (rosły wybrane średnie spółki z dobrymi perspektywami dalszego rozwoju) o tyle teraz mamy do czynienia z euforią zakupów największych i najbardziej płynnych spółek, z których w razie potrzeby będzie można szybko wyjść. Po drugie, niepokojące sygnały płyną z rynku walutowego - złoty ostatnio ulega deprecjacji nie potwierdzając tym samym tezy zakładającej, że za ostatnimi zakupami stoją inwestorzy zagraniczni. Negatywnie należy ocenić także sprzedaż akcji niektórych spółek przez członków ich zarządów, czy też pojawianie się artykułów o hossie na pierwszych stronach gazet. Nie oznacza to, że korekta spadkowa pojawi się lada dzień, niemniej jednak należy mieć świadomość, że inwestowanie przy obecnych poziomach jest obarczone sporym ryzykiem.

Analiza techniczna potwierdza trend wzrostowy jednocześnie wskazując na bardzo silne wykupienie rynku. Ostatnio z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia na przełomie 2001 i 2002 roku. Większość wskaźników technicznych osiąga nowe lokalne maksima niwelując tym samym wcześniejsze negatywne dywergencje. Po przełamaniu oporu na wysokości około 1570 pkt wyznaczonego przez 38-proc. zniesienie bessy teoretycznie wykres indeksu WIG20 ma otwartą drogę w okolice 1750 pkt. To, czy wzrosty będą kontynuowane zależeć będzie od determinacji kupujących.