Korzystając z życzliwości Parkietu, chciałbym odpowiedzieć na polemikę pana Krzysztofa Grabowskiego, prezesa Związku Maklerów i Doradców ("Jaki widzę Związek?", Parkiet, 20 sierpnia 2003 r.).
Moja propozycja wprowadzenia sp. z o.o. jako formy "wykonywania" zawodu doradcy dotyczyła jedynie sytuacji, w której nowe dyrektywy UE wykluczą prowadzenie takiej działalności jednoosobowo, w formie spółki cywilnej, partnerskiej itp. Rzeczywiście, udział w sp. z o.o., podobnie jak w spółce akcyjnej (S.A.) czy komandytowo-akcyjnej (S.K.A.) nawet jako komplementariusz, nie ma z wolnym zawodem wiele wspólnego.
Unijne dyrektywy
I tak nowe dyrektywy UE najprawdopodobniej utrzymają możliwość zarządzania aktywami w formie spółki osobowej (co oznacza również uznawanie wkładu wspólników za kapitał własny), a do doradztwa inwestycyjnego przypuszczalnie nawet nie będzie wymagany minimalny kapitał (tylko ubezpieczenie OC). Cały spór o formę działalności przy obecnych (a także proponowanych w nowej ustawie) wymogach kapitałowych ma jednak czysto akademicki charakter. Jeżeli uda się przeforsować możliwość wykonywania doradztwa inwestycyjnego w formie działalności gospodarczej lub spółki cywilnej (z wymogiem ubezpieczenia OC), a zarządzania aktywami tylko w formie S.K.A. o min. kapitale 50 tys. euro (lub jak dotychczas S.A.), to będzie to ewidentnie sukces. Nawet biorąc pod uwagę wady tej formy, jakie wcześniej przedstawiałem.
Konieczny lobbing