Spadkom kursów dużych spółek towarzyszyły w niektórych przypadkach pokaźne obroty. W przypadku KGHM przez rynek przewinęło się 2,2 mln akcji, wartość obrotów (liczonych podwójnie) przekroczyła 90 mln zł. Tylko raz - w lipcu 1999 roku - obroty były większe. Ponieważ to już czwarta, kolejna sesja, która kończy się na rynku tych akcji znacznie poniżej dziennego maksimum, spadek kursu jest bardzo prawdopodobny.
Nieprzewidywalny KGHM
KGHM jest spółką charakterystyczną i, jak podkreślają zarządzający, trudną do analizowania. Akcje spółek zajmujących się wydobywaniem surowców nie zawsze poruszają się zgodnie z panującą na rynku tendencją - są bardziej uzależnione od cen towarów na świecie. Ze względu na trudność przy ocenie przyszłej koniunktury na rynku tych walorów, wielu zarządzających funduszami wybiera neutralne nastawienie - nie przeważa ich i unika niedoważenia w portfelu. W przypadku KGHM taka strategia jest tym bardziej uzasadniona, że to jedna z największych firm na giełdzie. W pewnym stopniu tłumaczy to dużą skalę wzrostu kursu spółki w ostatnich czterech miesiącach. Można zaryzykować tezę, że skoro do tej pory kapitał tak chętnie inwestował w jej akcje, a teraz zdecydował się na realizację zysków, zapowiada się być może przesilenie na rynku. - Rynek poszedł w górę bardzo mocno. Ruch bez korekty nie może trwać w nieskończoność. Aktualne poziomy cenowe są atrakcyjne z punktu widzenia realizowania zysków. Ogromne obroty na ostatnich sesjach, szczególnie na KGHM i TP, mogą wskazywać, że część inwestorów zdecydowała się na taki krok - twierdzi Grzegorz Szymański, zarządzający TFI CA IB.
Nowy kapitał
zatrzyma korektę