W ciągu ostatnich tygodni coraz silniej zarysowuje się granica między zwyżkującymi rynkami środkowoeuropejskimi a poruszającymi się w trendzie bocznym rynkami zachodnimi. Najgorzej w tym porównaniu wypadają giełdy amerykańskie, których indeksy cały czas znajdują się poniżej szczytów z połowy czerwca bieżącego roku, najlepiej zaś zachowują się giełdy środkowoeuropejskie. Gdzieś pośrodku znajdują się rynki Europy Zachodniej, które choć lekko zwyżkują, to jednak daleko im do hossy.

Mimo impulsu wzrostowego rozpoczętego na początku bieżącego miesiąca, amerykańskie indeksy ciągle mają problemy z przełamaniem górnego ograniczenia średnioterminowej konsolidacji. Co prawda, szczyt z połowy czerwca bieżącego roku został na krótko pokonany przez Dow Jonesa, ale zniżki z ostatniego tygodnia ponownie sprowadziły go poniżej tego poziomu. Nieco silniej zachowują się rynki zachodnioeuropejskie. W ich przypadku jednak także trudno mówić o rozpoczęciu wzrostów. Mimo że większość indeksów znajduje się nieco powyżej szczytów z czerwca, to jednak z uwagi na lekko wzrostowy charakter konsolidacji można mówić, że i one cały czas nie zdołały się z niej wybić. Podobnie jak tydzień temu, trudno obecnie prognozować, kiedy może to nastąpić i w którą stronę. Na zachodnich rynkach panuje trend horyzontalny i lepiej jest poczekać na konkretny sygnał, niż próbować go przewidzieć.

Ostatni tydzień ponownie przyniósł wzrost rynków środkowoeuropejskich. Tym razem jednak po równo zwyżkowały wszystkie giełdy regionu. Zarówno WIG, BUX, jak i PX50 ustanowiły nowe lokalne maksima. Choć na razie trudno prognozować zasięg wzrostów, to jednak warto zwrócić uwagę na to, że indeksy węgierski i czeski zatrzymały się tuż poniżej linii łączącej szczyty z ostatnich kilkunastu miesięcy. Nie jest to oczywiście dostateczny argument, by definitywnie mówić o rozpoczęciu korekty, ale z pewnością warto w ciągu najbliższych sesji zachować nieco większą ostrożność. Zarazem jednak ewentualne przełamanie ostatniego lokalnego maksimum potwierdziłoby siłę rynku, co oczywiście przełożyłoby się na kontynuację wzrostów.