RPP podała w środę wczesnym po południem, że postanowiła utrzymać stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Sama decyzja nie była jednak powodem późniejszej wyprzedaży na wtórnym rynku polskich obligacji skarbowych.
Dopiero wypowiedzi prezesa Narodowego Banku Polskiego (NBP) Leszka Balcerowicza i jednego z członków RPP Bogusława Grabowskiego doprowadziły do szybkiego pogorszenia się nastrojów po godzinie 16:00.
Balcerowicz powiedział, że obecne stopy procentowe (główna na poziomie 5,25% od 26 czerwca) nie są przeszkodą dla ożywienia gospodarczego. Grabowski powiedział zaś, że cykl luzowania polityki pieniężnej zdecydowanie kończy się i że dotychczasowe oczekiwania rynku na 25-50 punktów bazowych do końca 2003 roku są "przestrzelone".
"Po wczorajszych wypowiedziach mamy poważne osłabienie rynku. To chłodzenie mocno się na nim odbiło, szczególnie na rynku obligacji i FRAsów, gdzie zostały przełamane stop-lossy, po czym rynek sam się już nakręcał" - powiedział Tomasz Zdyb, analityk Banku Pekao SA.
Po komunikacie o decyzji RPP rentowność benchmarkowych obligacji dwuletnich kształtowała się na poziomie 4,84%, pięcioletnich 5,35%, a dziesięcioletnich - 5,62%. Po po południowych wypowiedziach było to już (odpowiednio) 4,93%, 5,46% i 5,69%.