W sprawie przyszłości żerańskich zakładów najwięcej do powiedzenia mają banki. Oficjalnie zależy im na uratowaniu zakładów. - Jesteśmy gotowi rozmawiać na temat każdego rozwiązania, które mogłoby doprowadzić do naprawy sytuacji w Daewoo-FSO - powiedział nam Wojciech Kaczorowski, rzecznik prasowy Millennium, jednego z bankówwierzycieli fabryki.

Proponowane są co najmniej cztery rozwiązania. Pierwsze z nich to utworzenie New Small Company (NSC), spółki, która miałaby przejąć część majątku FSO i produkcję samochodów. Miałaby też pozyskać nowego inwestora branżowego. Kolejny pomysł to nowa emisja akcji na sumę 1,85 mld zł, którą mieliby objąć wierzyciele i Skarb Państwa. W grę wchodzi także leasing zastawionego w bankach majątku FSO, czym zainteresowany jest Rover. I wreszcie upadłość, którą wszyscy traktują jako ostateczność. Scenariusz ten jest jednak najbardziej prawdopodobny.

Jak nieoficjalnie mówią przedstawiciele banków, emisja akcji nie ma szans powodzenia, bo takie rozwiązanie oznaczałoby "pakowanie" kolejnych sum pieniędzy w niezrestrukturyzowaną firmę. Upadł też pomysł utworzenia NSC. Nie ma bowiem inwestora branżowego. Więcej szans na realizację ma scenariusz leasingu majątku firmy. Rozmowy w tej sprawie trwają. Wierzyć w ich sukces jednak do końca nie można, bo już kilka razy któraś ze stron uwikłanych w interesy na Żeraniu wieszczyła rychły koniec kłopotów spółki. Później okazywało się jednak, że to tylko pobożne życzenia.

Tymczasem 1 października wchodzi w życie nowe prawo upadłościowe, które w przypadku bankructwa przedsiębiorstwa będzie preferowało interesy prywatnych wierzycieli nad interesami Skarbu Państwa. - Wydaje się, że to ostateczność, ale brak porozumienia przed końcem września oznaczać może konieczność zgłoszenia wniosku o upadłość, by można przeprowadzić ten proces jeszcze na mocy obecnych przepisów - mówi Marek Dyżakowski, przewodniczący Związku Zawodowego Inżynierów i Techników Daewoo-FSO. Mówił o tym też Tadeusz Soroka, wiceminister skarbu. W ratowanie fabryki w takiej sytuacji mogłaby, być może, zaangażować się Agencja Rozwoju Przemysłu. Jednak najpierw musiałaby zostać dokapitalizowana. Jak powiedziała nam Roma Sarzyńska, rzecznik ARP, agencja nie ma obecnie środków, którymi mogłaby wspomóc spółkę z Żerania.