Belgijsko-holenderski Fortis zarobił w drugim kwartale netto 1,12 mld euro, co oznaczało
68-proc. wzrost w stosunku do analogicznego okresu rok wcześniej. Główną przyczyną była lepsza koniunktura na rynku akcji, dzięki której wyrównano straty z poprzednich trzech miesięcy, spowodowane zmniejszeniem wartości udziałów w licznych spółkach.
W II kwartale spółka odzyskała 1,12 mld euro, z 1,22 mld euro, które musiała spisać na straty w pierwszych trzech miesiącach roku. Sprzedała też część akcji, aby zróżnicować portfel inwestycyjny oraz zmniejszyć jego zależność od wahań kursów. Łącznie w pierwszym półroczu zrezygnowała z akcji wartych 2 mld euro, a ich udział w łącznych inwestycjach kapitałowych Fortis spadł do 6%, z 7% w końcu 2002 r.
Fortis zredukował też koszty. W 2002 r. zlikwidowano 319 oddziałów w Belgii i Holandii, zwalniając ponad 2400 pracowników. W 2003 r. przyszła kolej na dalsze 300-350 placówek oraz 3000 osób.
W przeciwieństwie do innych banków, Fortis nie zdołał zmniejszyć odpisów na pokrycie złych długów. Od początku roku przeznaczono już na ten cel 363 mln euro i - zdaniem dyrektora finansowego Gilberta Mittlera - w całym roku zostanie przekroczona zeszłoroczna kwota 613 mln euro. Głównym powodem jest seria upadłości małych i średniej wielkości firm belgijskich oraz holenderskich.