Czwartkowe notowania na giełdach nowojorskich rozpoczęły się dosyć niespodziewanie od małych zmian indeksów. Za solidną zwyżką przemawiały optymistyczne dane makroekonomiczne opublikowane tuż przed otwarciem sesji, mówiące o silniejszym od spodziewanego wzroście gospodarczym w USA w II kwartale br. Wskaźnik PKB wzrósł aż o 3,1%, mimo że wstępne dane opublikowane przed miesiącem mówiły o zwyżce o 2,4%. Jednak inwestorzy nie rozpoczęli wzmożonych zakupów, co oznacza, że uznają akcje za przewartościowane po trwającej prawie nieprzerwanie od pięciu miesięcy silnej hossie. Na rynku pojawia się więc coraz więcej opinii, że do końca roku nie ma co już się spodziewać solidnych zwyżek. Wśród spółek zwróciła wczoraj uwagę ponad 3-proc. przecena na początku sesji walorów spółki produkującej wyroby metalowe Allegheny Technologies. Analitycy Prudential Equities przewidują, że nie będzie ona rentowna aż do 2005 r. Obniżka rekomendacji z "tak jak rynek" do "gorzej od rynku" pobudziła też wyprzedaż walorów Forda, który właśnie zatrudnił nowego dyrektora, przeżywającego kłopoty, europejskiego oddziału. Do godz. 22.00 naszego czasu indeks Dow Jones zyskał 0,6%, a Nasdaq Composite wzrósł o 0,92%.
Brakowało też wyraźnej tendencji na największych rynkach europejskich. O 0,2% spadł londyński wskaźnik FT-SE 100. Brytyjczycy pozbywali się akcji spółek hotelarskich - Hilton Group (-2,5%) i InterContinental Hotels Group (-3%), po tym, jak pierwsza z tych firm poinformowała o 50-proc. spadku zysku w I półroczu. Lepszy przebieg miały sesje na kontynencie europejskim, gdzie paryski wskaźnik CAC-40 wzrósł o 1,31%, a frankfurcki DAX zyskał 0,28%. Liderami wzrostów były spółki specjalizujące się w handlu detalicznym. Impuls do zakupów dał francuski Carrefour, który przedstawił dobre wyniki i podniósł prognozę sprzedaży w całym 2003 r. Jego akcje zdrożały wczoraj o 6%. Kurs walorów niemieckiej sieci Metro wzrósł o 2,3% a holenderskiego Aholda o 5,5%. Po słabych wynikach Münich Re taniały akcje ubezpieczycieli.