Marszałek Sejmu Marek Borowski poinformował w piątek, że w związku z błędem legislacyjnym, który powstał w czasie prac nad ustawą o biopaliwach, Sejm nie będzie nad nią dalej procedował. - Według naszej najlepszej wiedzy, nie było tu oszustwa, tylko pomyłka legislatorki, która źle zrozumiała poprawkę, źle ją zapisała i w efekcie doszło do przekłamania. Poniesie konsekwencje służbowe - zapewnił marszałek Sejmu.
Po co te słowa
Błąd wyszedł na jaw w czwartek wieczorem, gdy posłowie mieli głosować poprawki wniesione do biopaliwowej ustawy przez Senat. W podkomisji posłowie wykreślili z rządowej wersji słowa "inne rośliny". W przekonaniu, że ten zapis został wykreślony, Sejm uchwalił ustawę. Gdy jednak projekt ustawy trafił do Sejmu już po poprawkach Senatu, słowa "inne rośliny" pojawiły się znowu, mimo że senatorowie takiej poprawki nie wnosili. W myśl zapisów w projekcie, rośliny, z których można produkować biokomponenty, to m.in. zboża, buraki, kukurydza. - Wprowadzenie zapisu "i inne" oznaczałoby, że biokomponenty do biopaliw mogłyby być produkowane np. z soi, słonecznika, palmy lub trzciny cukrowej, a więc także z surowców z importu - powiedział Marek Sawicki, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Będzie kolejny projekt
Zdaniem marszałka Borowskiego, teraz potrzebny będzie nowy projekt ustawy. Jego przygotowanie zapowiedział już Klub Parlamentarny PSL. - Mam nadzieję, że tym razem uda się doprowadzić sprawę do końca - powiedział poseł Sawicki. Jego zdaniem, prace nad nowym projektem mają szansę być prowadzone bardzo sprawnie. Pod warunkiem jednak, że błąd legislacyjny był rzeczywiście chochlikiem. - Jeśli to było świadome działanie, to kolejna próba uchwalenia ustawy może być także zaprzepaszczona - dodał. Jego zdaniem, przy sprawnej pracy parlamentu ustawa mogłaby wejść w życie 1 listopada.