Rząd stara się zachęcić Polaków do dodatkowego odkładania na emeryturę. Jest prawie pewne, że jeśli poprzestaną na oszczędzaniu w I i II filarze, to dla wielu z nich stopa zastąpienia może okazać się niższa niż oczekiwano. Tym razem marchewką ma być zwolnienie z 19-proc. podatku od dochodów kapitałowych (tzw. podatek Belki) z oszczędności zgromadzonych na indywidualnych kontach emerytalnych (IKE). Rząd stawia jednak na długoterminowe oszczędzanie. Zwolnienie podatkowe uzyskają osoby, które wypłacą zgromadzone w ramach IKE oszczędności dopiero po 60 roku życia. Dotyczy to również osób, które po ukończeniu 55 lat i zamierzają na indywidualnym koncie emerytalnym oszczędzać przez co najmniej pięć dowolnych lat. Osoby, które wypłacą wcześniej pieniądze, będą musiały zwrócić podatek.
Bogaty wachlarz
Z podatku od dochodów kapitałowych zwolnione będą także oszczędności lokowane na IKE w otwartych lub specjalistycznych funduszach inwestycyjnych, towarzystwach ubezpieczeń na życie (alokacja składki powinna wynosić przynajmniej 90%), domach maklerskich lub bankach prowadzących działalność maklerską. Do IKE będzie można też przenieść pieniądze gromadzone w pracowniczych programach emerytalnych (PPE) w przypadku likwidacji takiego programu lub rozstania się z danym pracodawcą. Jedna osoba będzie mogła posiadać tylko jedno konto emerytalne - kto będzie próbował złamać czy ominąć ten zapis, musi się liczyć z wysokimi karami finansowymi.
Konta emerytalne to oferta przede wszystkim dla osób średnio zarabiających. Zgodnie z przyjętym projektem, roczna wpłata na IKE nie będzie jednak mogła przekroczyć 150 proc. prognozowanego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej ogłaszanego na dany rok (obecnie około 3,6 tys. zł).
Nierówne dla wszystkich?