Udział Fiata w europejskim rynku motoryzacyjnym spadł w czerwcu do 7,6%, wobec 8,5% w analogicznym okresie ub.r. Nawet na macierzystym rynku spółka traci zaufanie. Jej udział w lipcu wynosił 28,7% i był o 0,7 pkt. proc. niższy niż rok wcześniej. Koncern w ciągu ostatnich dwóch lat zanotował straty w wysokości 4,4 mld euro. Siedem ostatnich kwartałów Fiat zakończył na minusie. Dotkliwą porażką zakończyło się wprowadzenie na rynek średniego modelu Stilo, który zupełnienie zdobył popularności wśród zmotoryzowanych Europejczyków.
Zarząd Fiata, kontrolowanego przez rodzinę Agnellich, aby ratować sytuację najważniejszej motoryzacyjnej jednostki spółki, zapowiedział na ten rok wprowadzenie czterech nowych modeli samochodów. Wśród nich znajduje się właśnie Panda, która budzi największe nadzieje na lepszą przyszłość.
- Już w latach 80. Fiat zaczął produkować pierwszy model Pandy i wówczas zdobył on ogromną popularność na rynku. Wtedy było to bardzo nowoczesne auto. Nowe też powinno takie być. W każdym razie ja zastanawiam się nad jego kupnem - mówi, cytowany przez Bloomberga, Sergio de Qual, profesor z uniwersytetu w Turynie. Jeśli znajdzie się dużo osób, takich jak on, wówczas zarząd Fiata będzie mógł odetchnąć.
W przeciwnym razie spółka, która musiała zwolnić ponad 12 tys. pracowników, zamknąć fabryki, sprzedać niektóre rentowne aktywa (np. jednostkę ubezpieczeniową Toro Assicurazioni) i wyemitować nowe akcje i obligacje za 10 mld euro - a wszystko to, by ratować część motoryzacyjną - może mieć jeszcze większe kłopoty finansowe. - Teraz Fiat nie może popełnić takiego błędu, jakim było wprowadzenie na rynek Stilo. To tak jak przy strzelaniu decydującego rzutu karnego w meczu piłkarskim. Nie strzelasz gola, odpadasz - ostrzega Massimo Nibbi z funduszu inwestycyjnego należącego do włoskiego Meliorbanca.