Wczorajsza sesja na rynku kontraktów terminowych na WIG20 potwierdziła przewagę strony popytowej. Mimo to wyczuwalna jest już nerwowość wśród inwestorów. Kurs kontraktów otworzył się niewielkim oknem hossy i dosyć szybko wzrósł o kolejne kilkanaście punktów. Po rozpoczęciu notowań na rynku kasowym doszło do nieznacznej wyprzedaży akcji, która wywołała niewielką panikę na kontraktach. Świadczy to o wysokim poziomie nerwowości wśród uczestników rynku oraz świadomości ryzyka pęknięcia rozdmuchanej bańki.

Z technicznego punktu widzenia mamy do czynienia z, niespotykanym dawno, bardzo silnym wykupieniem rynku. Większość wskaźników technicznych już od dłuższego czasu informuje o takim stanie i jak na razie trudno jest dopatrzyć się sygnałów zwiastujących korektę. Interesująco prezentuje się wskaźnik ADX, który aktualnie przyjmuje najwyższe wartości w historii notowań kontraktów - potwierdza to potężną siłę trendu. Najbliższy opór, jeżeli w ogóle cokolwiek jest w stanie powstrzymać byki, znajduje się na poziomie 1725 pkt. (50-proc. zniesienie całej bessy). W przypadku przełamania tej bariery otwiera się droga do wysokości około 1870 pkt. Gdyby natomiast wystąpiły spadki, wówczas wsparcia należy się dopatrywać w okolicy 1500 pkt. gdzie, między innymi, przebiega średnia krocząca z 15 sesji.

Wydaje się, że z punktu widzenia kontynuacji trendu wzrostowego w dłuższym terminie "zdrowiej" byłoby, gdyby w najbliższym czasie pojawiła się korekta - przeczyściłoby to rozgrzaną atmosferę oraz umożliwiło dokonanie przetasowań w portfelach przed kolejną falą wzrostową. Obawiam się jednak, że powszechne oczekiwanie na korektę sprawi, iż takowej w ogóle nie będzie i gdy na rynku pojawią się wreszcie spadki, to będą oznaką końca hossy.