Ponad dwumiesięczna konsolidacja na amerykańskim rynku akcji, mierzonym indeksem S&P 500, zakończyła się zgodnie z wcześniejszym trendem, czyli wybiciem w górę. Na najbliższych sesjach możliwy jest ruch powrotny do górnego ograniczenia konsolidacji. Żeby cały pro-wzrostowy układ nie został "zepsuty" wykres wskaźnika powinien utrzymać się ponad wierzchołkiem z 16 czerwca, który znajduje się na 1011 pkt.
Ponad 2-miesięczna konsolidacja stanowiła jedynie przerwę w trendzie wzrostowym, którego podstawę stanowi odwrócona głowa z ramionami, która na wykresie S&P 500 kształtowała się od lipca 2002 do maja 2003 roku. Jak do tej pory formacja ta nie doczekała się pełnej realizacji. Najbliższe tygodnie powinny tę sytuację zmienić - indeks ma bowiem wszelkie szanse, żeby osiągnąć wynikające z wysokości figury 1080 pkt. To oznacza, że amerykańskim rynek akcji ma przynajmniej jeszcze 5-proc. potencjał wzrostowy. Zwyżkę kontynuują spółki zaawansowanych technologii. Indeks Nasdaq Composite przekroczył 1800 punktów po raz pierwszy od kwietnia 2002 roku. Trudno wskazać powody, dla których wskaźnik nie miałby w najbliższym czasie osiągnąć 2 tys. punktów.
Inwestorzy z entuzjazmem kupowali akcje także na giełdach europejskich. W czasie wczorajszych notowań najwyższą wartość od 52 tygodni osiągnął paryski CAC-40, oraz niemiecki DAX. Jedynie londyński FT-SE 100 nie zdołał pokonać ukształtowanego w połowie sierpnia wierzchołka. Warszawska giełda była w środę jednym z nielicznych europejskich rynków, na którym przeważała podaż. Trudno dopatrzyć się śladu sprzedających na rynku w Budapeszcie i Pradze. Indeks BUX i PX 50 wzrosły odpowiednio o 2,2 i 1,3% i zanotowały najwyższe zamknięcia w tym trendzie wzrostowym. Węgierski BUX przekroczył już wartość, jaką zanotował na szczycie trendu wzrostowego w maju 2002 roku i w szybkim tempie zbliża się do historycznego maksimum, osiągniętego na szycie internetowej hossy. Indeks miał wtedy 10 471 pkt., co oznacza, że od wczorajszego zamknięcia do tej wartości brakuje jeszcze 13%.