Reklama

Niepełnosprawne państwo

Publikacja: 04.09.2003 10:43

Pracodawcy walczą - i słusznie - o obniżkę kosztów pracy, większą elastyczność przepisów i korzystniejsze rozwiązania. Nie brak jednak takich, którzy poradzili sobie z tym wszystkim po swojemu, przy okazji nabijając w butelkę nas - podatników i nasze, coraz bardziej chore, państwo.

O zakładach pracy chronionej (ZPCh) pisaliśmy wielokrotnie. Państwowe dotacje do tworzonych przez nie miejsc pracy i ulgi podatkowe czyniły tę formę działalności wyjątkowo atrakcyjną. Dla niektórych ponoć tak bardzo, że od zatrudnionych inwalidów nie oczekiwały nawet świadczenia jakiejkolwiek pracy. Przepisy się zmieniły, ale nadal zachowanie statusu ZPCh się opłaca. Z pożytkiem dla niepełnosprawnych? Guzik prawda.

Przypadkiem poznałem jeden z takich zakładów. Niewielki. Zatrudnia kilkadziesiąt osób. Działa 100 km na wschód od stolicy. Ze znalezieniem niepełnosprawnych pracowników firma nie miała problemu. Zaświadczenie o tym, że ktoś nie może prowadzić auta w pasach bezpieczeństwa z powodu chorób kręgosłupa lub serca kosztuje na tym terenie... 20 zł. Koszty uzyskania statusu inwalidy nie są wiele wyższe.

Pracownicy podpisali z pracodawcą umowy o pracę. Jest w nich mowa o niezłych wynagrodzeniach, niewiele odbiegających od średniej krajowej. Do tego kontrakty przewidują okresowe premie. Rzecz w tym, że pracownicy nigdy nie oglądali uzgodnionych pieniędzy na oczy. Pracują w systemie akordowym - jak na inwalidów przystało. Najsprawniejsi spośród niepełnosprawnych otrzymują do ręki 60% uzgodnionej pensji. Premii nie dostają wcale. Kwitują oczywiście odbiór kwot zgodnych z umowami o pracę. Idą na ten układ, bo nie mają alternatywy, jeśli nie chcą być bezrobotni.

Jednak od kilku miesięcy pracodawca nie wypłaca pensji w ogóle. Właściciel rzuca ochłapy, kiedy ma trochę gotówki. Pracownicy mają różne sposoby, aby skłonić go do potrząśnięcia sakiewką: proszą np. o 50 zł na chleb. Tydzień później ta prośba już nie działa. Pracodawca ironizuje, że... przecież nikt tak dużo chleba nie je.

Reklama
Reklama

Tak się składa, że od czasu kiedy właściciel przestał płacić, bardzo dynamicznie rozwija się inna jego firma. Być może więc kredytuje nową działalność kosztem starej, schyłkowej? Tak działa niewidzialna ręka rynku w polskim wydaniu.

W zakładzie zdarzały się kontrole, np. Państwowej Inspekcji Pracy. Ale co PIP może, nałożyć mandat? No to raz nałożyła za nieprzestrzeganie warunków BHP. Więcej inspektorzy się nie pojawili. Czyżby dlatego, że szef Inspekcji na tym terenie był zaprzyjaźniony z prezesem przedsiębiorstwa? Inne kontrole właścicielowi nie są straszne. Ktoś założył plomby na urządzenia energetyczne? Po wyjściu kontrolerów można je zerwać i pracować dalej.

Przykład jakich wiele? O to właśnie chodzi. Takich przykładów jest zbyt wiele. Pomoc dla niepełnosprawnych w naszym państwie przybiera różne formy. Prokuratura nawet nie chce badać, dlaczego wiele lat temu Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych inwestował w Towarzystwo Ubezpieczeniowe Polisa. Media się dziwią, a ja prokuraturę rozumiem, biorąc pod uwagę, kto był akcjonariuszem spółki. A kto był? Zaraz, zaraz, to się chyba teraz nazywa "grupa trzymająca władzę". Jak tej władzy nie trzymała, to prokuratura, owszem, miała większą ochotę do pracy, ale teraz grupa trzyma się znowu. I to mocno. Tym bardziej nie dziwi, że nikt się nie zainteresował, dlaczego w fazie agonalnej Polisy inwestował w nią jeden z NFI. Przecież NFI nie takie rzeczy robiły... Zresztą funduszami też kierowały różne grupy, także takie, które z PFRON-em i nie tylko miały sporo wspólnego. Lepiej ich nie tykać, bo co poniektóre były podczepione pod tę najważniejszą, co to trzyma, a czasem nawet pociąga - za sznurki.Że mamy państwo niepełnosprawne, widać na każdym kroku. Tylko w takim państwie mogą bezkarnie ginąć z ustaw różne czasopisma i wyrastać w nich inne rośliny. I całe lata mogą funkcjonować zakłady, które traktują pracowników jakby niewolnictwo nie zostało już dawno zniesione oraz ZPCh-y, które tyle pomagają niepełnosprawnym, ile pomogła im Polisa. I nic się nie zmieni, dopóki państwo będzie chore na grypę, o przepraszam... na grupę, a nawet różne grupy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama