Reklama

Dług

Publikacja: 05.09.2003 10:29

No to mam za swoje. Poczułem się właśnie nieco jak bohater (ofiara) filmu "Dług". Przez lata wymądrzałem się, jak to trzeba uważać na oferty rozmaitych cwaniaków proponujących różne "cudowne" produkty finansowe. Tymczasem, jak się okazuje, sam dałem się podejść. I to komu?! Jednemu z banków giełdowych! Oto, ku mojemu osłupieniu, otrzymałem właśnie "wezwanie do zapłaty". Za rzekomy dług z tytułu opłaty za prowadzenie de facto nieistniejącego od dwóch lat rachunku.

Ale heca, pomyślałem sobie. Bo kilka tygodni temu przerażona klientka jednego z banków (także giełdowego!) opowiadała o tym, jak to ona i kilkoro jej znajomych zostało "wpuszczonych w maliny" przez cwaniaka - pracownika tegoż banku. Namówił ich na - jak twierdził zupełnie pozbawione konsekwencji - otwarcie rachunków bankowych. Konsekwencje jednak były, i to bolesne. Wszyscy po kilkunastu miesiącach otrzymali bowiem wezwania do zapłaty... kilkuset złotych z tytułu "nieuiszczenia należnych opłat". W ten sposób rozgoryczona pani i jej znajomi dorobili się długu, choć nic nikomu nigdy nie byli winni.

A jak to było z moim rzekomym "długiem"? Otóż jakieś dwa lata temu wpadłem na pomysł założenia nowego rachunku inwestycyjnego. Wszystko było fajnie (poza tym, że - jak już kiedyś pisałem - nikt nie zechciał mnie przez dwa lata zachęcić do korzystania z żadnych dodatkowych usług). Przy zakładaniu rachunku miły pan (lub pani, nie pamiętam) poradził, żeby "na chwilę" (na miesiąc) założyć sobie rachunek w banku z tej samej grupy, którego placówka mieściła się piętro niżej. Podobno miało to pomóc w przekazywaniu pieniędzy na rachunek inwestycyjny. Z perspektywy widzę, że był to jedynie pretekst do wpakowania mnie w usługi, których nie potrzebowałem. Zaraz potem zresztą zgłosił się do mnie równie namolny co obślizgły sprzedawca polis ubezpieczeniowych z grupy bankowej, w której założyłem nowy rachunek inwestycyjny (opowiadał jakieś dyrdymały o fantastycznych możliwościach mnożenia własnego kapitału). W każdym razie - założenie rachunku bankowego jako pomocniczego do rachunku inwestycyjnego nie pomogło absolutnie w niczym. Po miesiącu (i uiszczeniu 4 zł opłaty za prowadzenie) poinformowałem, że dziękuję za rachunek. Rok później dość arogancko zachowujący się człowiek dzwonił do mnie z propozycją, że za 40 zł mogę reaktywować rachunek i "znów z niego korzystać". Wściekłem się strasznie i raczej niegrzecznie przypomniałem mu, że przecież zrezygnowałem z tego rachunku rok wcześniej. No i teraz doczekałem się ciągu dalszego przygód z bankowością po polsku.

Mniejsza o kwotę - bank twierdzi, że "zalegam" z płatnością ok. 80 zł (plus dwie dychy opłaty za monit). Nie znoszę sytuacji, w której ktokolwiek wciska mi ciemnotę. Wbrew intencjom banku, zamiast się przestraszyć, nieźle się uśmiałem. Bo bezczelność bywa czasami po prostu śmieszna. Nie wiem jeszcze, co zrobię. Znając praktykę, na stronie np. 589 trzeciego tomu "szczegółowych warunków umowy prowadzenia rachunku bankowego" znajdę pewnie zapisane mikrodrukiem zastrzeżenie, że rachunek trzeba zlikwidować w obecności notariusza, pięciu świadków i sejmowej speckomisji. Więc albo pójdę na całość i podam bank do sądu. Albo też zapłacę i może nawet okaże się, że jestem posiadaczem równie nowoczesnego, co bezużytecznego kolejnego rachunku bankowego.

Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Dzięki moim nowym doświadczeniom mam prawo coraz głośniej przypominać: zanim cokolwiek podpiszecie, pomyślcie, co podpisujecie. Zastanówcie się też, czy w ogóle Wam to do czegokolwiek potrzebne. Bo, tak czy siak, przyjdzie Wam za to zapłacić. I okaże się, że - ku Waszemu osłupieniu, wbrew logice i uczciwości - jesteście komuś coś winni. n

Reklama
Reklama

Autor jest inwestorem giełdowym.

Powyższy tekst jest wyłącznie wyrazem jego osobistej wiedzy i poglądów

i nie może być inaczej interpretowany.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama