Rosja jest drugim na świecie, po Arabii Saudyjskiej, producentem ropy naftowej. Wpływy z jej eksportu sprawiły, że na koniec sierpnia rezerwy Rosji w złocie i dewizach sięgnęły rekordowego poziomu 63 mld USD. Tak duże rezerwy to gwarancja wypłacalności dla inwestujących w rosyjskie obligacje. W ciągu pięciu lat stopa zwrotu z tych papierów wyniosła ponad 960% i był to najlepszy na świecie wynik według obliczanego przez J.P. Morgan Emerging Markets Bond Index. Indeks moskiewskiej giełdy akcji RTS wzrósł w tym okresie o ponad 720%, co też jest światowym rekordem.
Droga ropa opóźnia reformy
Z wysokich cen jej zasobów naturalnych korzysta też cała rosyjska gospodarka. W czerwcu średnia miesięczna pensja wynosiła tam 5591 rubli (182,66 USD), czyli ponad cztery razy więcej niż 1200 rubli ze stycznia 1999 r. Wartość sprzedaży detalicznej wyniosła w ub.r. 3,72 bln rubli, a więc była ponad dwa razy większa niż 1,72 bln rubli w 1999 r.
Im dłużej jednak utrzymują się wysokie ceny ropy, tym częściej zadawane jest pytanie, co będzie z rosyjską gospodarką, gdy ropa stanieje, zwłaszcza gwałtownie. - Droga ropa opóźnia reformy. Tworzy bowiem fałszywe poczucie bezpieczeństwa i umacnia kurs rubla, co jest niekorzystne dla przedsiębiorstw przemysłowych - twierdzi Herman Gref, minister rozwoju gospodarczego i handlu, i główny architekt programu reform gospodarczych prezydenta Władimira Putina.
Wyższe podatki