W piątek podaż kontynuowała ofensywę, co było reakcją na czarną czwartkową świecę oraz zamkniętą lukę hossy. W efekcie kontrakty zakończyły tydzień na poziomie 1602 pkt, a na wykresie powstała kolejna czarna świeca. Razem z poprzednimi dwoma, tworzy ona układ zwany trzema czarnymi krukami. Jest to zdecydowanie zła wiadomość dla byków. Mamy bowiem silną formację odwrócenia, która na domiar złego pojawiła się w najbardziej odpowiednim dla podaży momencie, tzn. w sytuacji, gdy rynek osiągnął najwyższe w historii poziomy wykupienia, a hossa czasem trwania przekroczyła średni poziom z przeszłości. Jeżeli dodamy jeszcze spadającą gwiazdę z wykresu tygodniowego, to mamy dość elementów, by móc pokusić się o stwierdzenie, że hossa właśnie się skończyła.

Nie oznacza to automatycznie dużych spadków. Jest mało prawdopodobne, żeby po tak silnych wzrostach nastąpiło załamanie. Stąd też, do końca roku rynek terminowy powinien pozostać powyżej strefy wsparcia 1450-1500 pkt. Tworzą ją 38,2-proc. zniesienie hossy oraz szczyt ze stycznia br. Przekonanie, że po korekcie indeksy nadal będą rosły, jest bowiem wciąż duże. Stąd, jeszcze nieraz będziemy świadkami ataku byków. Wątpię jednak, by kontrakty w tym roku zdołały ustanowić nowe szczyty. Na drodze staną wspomniane wyżej formacje. Z punktu widzenia AT i kalendarza, idealnie byłoby, gdyby wrzesień przyniósł spadki do 1450-1500 pkt, po czym, wraz z początkiem października, z tego poziomu nastąpiłby atak (nieudany) na szczyty.

Krótkoterminowo sytuacja nie wygląda dobrze. Poniedziałek prawdopodobnie rozpocznie się od wyprzedaży. Jednak zaraz po tym powinni się pojawić łapacze dołków. W końcu ostatnie trzy dni przyniosły 9-proc. spadek, a oczekiwania na kontynuację hossy są wciąż duże.