Piątkowy spadek sprowadził WIG20 w pobliże dołka niedawnej korekty (1579 pkt). Poziom ten stanowi wsparcie, a dotarcie do niego może zapowiadać odbicie. Na dłuższą metę sytuacja nie wygląda jednak zbyt dobrze. Od marca WIG20 rósł coraz szybciej, a korekty były coraz mniejsze. Wykres biegł coraz bardziej stromo i uformował hiperbolę zwyżkującą. Ostatnie spadki spowodowały załamanie tej formacji. Jednocześnie obecna fala wyprzedaży pod względem procentowej skali spadków jest największa od zimy, a pod względem impetu od jeszcze dłuższego czasu. Trudno więc nazwać to, co się dzieje zwykłą korektą w trendzie wzrostowym, ponieważ w ciągu ostatnich miesięcy "zwykłe korekty" były znacznie mniejsze. Zasadnicze pytanie dotyczy więc tego "czy", a nie "kiedy" WIG20 znajdzie się powyżej ostatniego szczytu.
Gdyby obecna hossa przypominała którąś z poprzednich fal wzrostowych, na przykład, hossę internetową, to odpowiedź byłaby twierdząca. Ważne punkty zwrotne na naszej giełdzie tworzą się dość długo. Wystarczy spojrzeć na szczyt z lutego i marca 2000 r., żeby zobaczyć typowy schemat z wahaniami, wielokrotnym testowaniem poprzednich szczytów i negatywnymi dywergencjami na oscylatorach. Gdyby ten schemat miał obowiązywać i teraz, to ostatnie spadki w najgorszym wypadku byłyby początkiem tworzenia się jakiejś formacji wierzchołkowej. Podobnych wniosków dostarcza też teoria Elliotta. Hossa z ostatnich miesięcy ewidentnie miała charakter impulsu i przypominała wydłużoną falę trzecią. Wzrost z jesieni 2002 r. byłby w takiej sytuacji falą pierwszą, a zimowy spadek falą drugą. Obecna zniżka to fala czwarta, po której powinna nastąpić jeszcze piąta, wynosząca WIG20 przynajmniej trochę ponad ostatni szczyt.
Problem tkwi jednak w tym, że obecna hossa miała postać hiperboli zwyżkującej, czyli formacji, której nigdy w takiej skali nie było na WIG, czy WIG20. Typowy schemat nie musi więc obowiązywać tym razem. Z obserwacji innych rynków i poszczególnych akcji wynika, że hiperbole często załamują się gwałtownie i bez wiarygodnych sygnałów technicznych. Kontynuacja hossy po zakończeniu obecnej "korekty" nie jest więc oczywista.