No i co Pan najlepszego narobił? Zawrzało na rynku walutowym, szczególnie po Pańskiej wypowiedzi piątkowej dla Reutersa: "Polska już najprawdopodobniej na początku 2004r. rozpocznie prace nad zmianą systemu kursowego. Byłoby to odejście od obecnego systemu płynnego do uproszczonego pasma wahań ustalonego parytetu". Witold Woźniak, główny dealer warszawskiego Deutsche Banku, powiedział, że termin tej wypowiedzi był raczej mało fortunny i wywołał nową falę sprzedaży złotego.
Bardzo chciałbym, żeby analitycy uważnie czytali i myśleli, kiedy czytają. Proszę zwrócić uwagę, że bardzo wyraźnie mówiłem, i Reuters tak zacytował, że jest to moja ocena tego, jak się zachowa nowa Rada Polityki Pieniężnej. Chodzi o tę następną wybraną, o której jeszcze nie wiadomo, kto w niej zasiądzie. To co powiedziałem, nie powinno być zaskoczeniem dla nikogo - bo nie powiedziałem niczego nowego, mówiąc o tym, że nowa Rada prawdopodobnie będzie bardziej "gołębia i bardziej skłonna odejść od doktrynalnie płynnego kursu niż obecna". Więc nie wiem, skąd zaskoczenie tego typu wypowiedzią.
W żadnym sensie nie czuje się Pan Profesor winny?
Mogę powiedzieć coś następującego - jestem analitykiem, którego zdanie się ceni...
Nie żałuje Pan tych słów?