Czwarta z rzędu spadkowa sesja sprowadziła indeks poniżej 1600 pkt. Znalazł on wsparcie dopiero na poziomie 1560 pkt. Dużej przecenie uległy wszystkie duże spółki z WIG20, za wyjątkiem PKN-Orlen. Po trzygodzinnej konsolidacji w okolicach 1570 pkt, w ostatniej godzinie notowań nastąpił atak kupujących, głównie za sprawą Pekao, KGHM i kilku innych walorów.

Poniedziałkowa sesja zamknęła pewien etap na rynku. Pędzący pociąg hossy wciąż przyspieszał, aż w końcu zatrzymał się na stacji 1730 pkt. Korekta, jaka nastąpiła w ciągu 4 ostatnich sesji, była gwałtowna i zaskoczyła swoim zasięgiem większość uczestników rynku. W fazie wzrostu kupowano nie bacząc zupełnie na fundamenty. Tak więc, wystarczyło by spółka wybiła się cokolwiek ponad swój zwykły zakres zmienności, by natychmiast pojawili się chętni do kupowania. To wzmacniało trend. W ubiegły wtorek nastąpiło opamiętanie i oto jego efekt. W chwili obecnej należy zwracać już uwagę na spółki silne fundamentalnie. To one przede wszystkim będą motorem dalszej zwyżki.

Co to oznacza dla indeksu? Odtąd rynek nie będzie już pędził zdecydowanie w jedną stronę bez większych korekt. Przyszła pora na zastanowienie, analizę i przebudowę portfeli. Warto zwrócić uwagę na spółki, które najmniej poddały się korekcie, takie jak PKN Orlen, Kęty, BRE. Zazwyczaj papiery, które nie tracą w czasie przeceny, dają największe zyski, kiedy rynek wraca do trendu wzrostowego. Również KGHM należy do niedoszacowanych fundamentalnie spółek. Sprzyjają mu wysokie ceny surowca i perspektywa sprzedaży Polkomtela.

Co dalej? Indeks odbił się z poziomu 1560 pkt aby na zamknięciu osiągnąć wartość 1608 pkt. Na wykresie mamy więc formację młota z długim dolnym cieniem. Jest to silny sygnał zapowiadający koniec korekty. Potwierdzeniem tego jest spory obrót w trakcie wzrostu w końcówce sesji. To świadczy o tym, że chętnych do zakupu przecenionych akcji nie brakuje. Na następnych kilku sesjach bardziej prawdopodobny jest scenariusz wzrostowy, a próba testowania ostatnich szczytów wydaje się nieunikniona.