Właśnie takie sesje jak wczorajsza śniły się pewnie wielu graczom podczas wiosennego marazmu. Mamy dowód, że sny się spełniają. A najlepsze w tym jest to, że pewnie kilka najbliższych dni będzie wyglądać podobnie. Rynek jest poważnie rozchwiany. W poprzednim tygodniu mieliśmy sesje o dużej rozpiętości wahań, ale jednak kierunek był w miarę stały. Ba, nawet można było powiedzieć, że kolejne sesje były do siebie niemal bliźniaczo podobne. Na początku notowań mocny spadek. Po nim okres konsolidacji, który trwał przez większość czasu przeznaczonego na notowania i wreszcie spadkowa końcówka po wybiciu w dół.

Wczoraj zaczęło się podobnie. Po dość dobrym początku sesji notowania "zanurkowały". Spadek zaczął się tuż po rozpoczęciu notowań na rynku kasowym. Wyglądał dość sztucznie więc szybko pojawili się chętni do wykorzystania go do zajęcia długich pozycji. Po krótkim okresie wahań rynek ponownie zaczął spadać. Tym razem spadkowi towarzyszyła podaż na rynku kasowym. Ceny po małym przystanku zjechały do poziomu 1563 pkt. To już było bardzo blisko wsparcia na 1550 pkt. Na tyle, że rynek wszedł w konsolidację i, o dziwo, wybił się z niej w górę, łamiąc ostatnio obserwowany schemat. Wzrost nie był zbyt dynamiczny, ale nabrał tempa zaraz po tym, jak ktoś jednym cięciem zamknął kilkaset krótkich pozycji. Końcówka należała już do byków.

Można przypuszczać, że korekta spadkowa zakończyła przynajmniej swoją pierwszą fazę. Czy rozpocznie kolejną zależy od zachowania się cen w okolicy oporów. Przy jednym zatrzymały się już wczoraj. Jest to poziom średniej kroczącej oraz linii trendu wzrostowego. Ich pokonanie umożliwi wzrost do okolic 1690 pkt, gdzie znajduje się spadkowa linia trendu.