Nowa prognoza zakłada, że Interbrew odnotuje w bieżącym roku zysk na akcję przed uwzględnieniem kosztów restrukturyzacji nieco niższy niż wykazane w 2002 r. 1,51 euro. Belgijska firma, podobnie jak jej największy rywal holenderski Heineken, negatywnie odczuwa aprecjację euro w pierwszej połowie br. (wspólna europejska waluta zyskała w tym okresie wobec dolara aż 24%).

Negatywna prognoza wyników w 2003 r. pojawiła się tuż po opublikowaniu wczoraj słabszych od oczekiwanych rezultatów za pierwsze półrocze. W tym okresie belgijski browar zarobił netto 171 mln euro (40 centów na akcję), tylko nieco więcej niż w pierwszej połowie 2002 r., kiedy zysk netto spółki wyniósł 165 mln euro. Wyniki te okazały się jednak słabsze od oczekiwanych. Analitycy prognozowali, że Interbrew zarobi przynajmniej 200 mln euro. Według zarządu, niekorzystne wahania na rynku walut spowodowały, że spółka zarobiła o ok. 10 centów na walor, mniej niż mogłaby, gdyby nie doszło do tak silnego umocnienia euro.

Także sprzedaż Interbrew rozczarowała. Obniżyła się o 4,9%, do 3,25 mld euro. Wprawdzie belgijski browar odnotował wzrost obrotów na rynkach środkowoeuropejskich i w Chinach, ale gorzej mu się wiodło w Europie Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych, gdzie spółka dodatkowo przegrała w sądzie batalię o zgodę na dystrybucję za Atlantykiem piwa marki Beck`s.

Dyrektor generalny spółki - John Brock - podkreślił, że bardzo dobre dla firmy były miesiące letnie - lipiec i sierpień, kiedy sprzedaż wzrosła przede wszystkim w Europie Zachodniej, którą nawiedziła fala upałów. Jednak nawet ten czynnik nie odwiódł zarządu od przedstawienia niekorzystnej prognozy na cały rok.

Już na początku wczorajszej sesji na giełdzie w Brukseli akcje Interbrew staniały o 1,1%.