"Po raz pierwszy przy projektowaniu budżetu mamy do czynienia z tak daleko posuniętą kreatywnością księgowości budżetowej. Naszym zdaniem tzw. wydatki pod kreską - jak to nazwał minister Raczko - to nic innego, jak ukrywanie deficytu budżetowego. Pod tą kreską znajduje się 22,5 mld zł" - powiedział Zbigniew Chlebowski z PO na środowej konferencji prasowej.
Rząd przyjął we wtorek projekt budżetu na 2004 rok z deficytem w wysokości 45,5 mld zł wobec 38,7 mld zł planowanych na ten rok. Pod tzw. kreską zaksięgował wydatki na rzecz składek do otwartych funduszy emerytalnych (OFE) w wysokości około 11,0 mld zł.
Zdaniem ekspertów PO jeszcze o około 7,0 mld zł została zaniżona dotacja budżetowa dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS), która w 2004 roku ma wynieść 20 mld zł wobec 27 mld zł planowanych na ten rok. Ponadto pod kreską zostały zaksięgowane dopłaty dla rolników wynikające ze zobowiązań akcesyjnych w wysokości 3 mld zł. Również rekompensaty dla sfery budżetowej będą o około 1,5 mld zł wyższe niż się planuje.
Ten budżet może doprowadzić kraj do bankructwa. (...) To budżet w którym się roi od długów, od ukrywania deficytu budżetu państwa. (...) To, co jest ważne balansując na takiej krawędzi 55% wystarczy, że kurs euro lub dolara zmieni się o 10% i dług publiczny przekroczy poziom 60% PKB" - dodał Chlebowski. Oznaczałoby to, że kolejny budżet państwa musiałby być zrównoważony, a wydatki mocno zredukowane.
Rząd musi pożyczyć w przyszłym roku prawie 60 mld zł, z czego prawie połowa będzie przeznaczona na obsługę długu, dodał Chlebowski.