Reklama

Amica jest warta ponad 100 milionów dolarów

Z Jackiem Rutkowskim, prezesem i największym udziałowcem Amiki, rozmawia Grzegorz Zybert

Publikacja: 12.09.2003 09:35

Od trzech kwartałów Amica notuje straty. Dlaczego?

Zewnętrznym powodem jest na pewno znaczne pogorszenie rynku AGD i to nie tylko w kraju, ale także za granicą. Wewnętrzne przyczyny strat są jednak nieco inne - m.in. brak odpowiedniego rozpoznania sytuacji i nadzoru. Efektem słabych wyników były natomiast zmiany w zarządzie.

Czyli poprzedni prezes Wojciech Kaszyński nie potrafił zareagować na zmieniające się szybko warunki rynkowe?

To nie jest kwestia prezesa Kaszyńskiego, tylko całego zarządu i rady nadzorczej, której byłem przewodniczącym. Te podstawowe organy przedsiębiorstwa nie potrafiły dopasować struktury firmy do mniejszego popytu.

Przyznaje Pan, że jako największy właściciel Amiki nie nadzorował jej prawidłowo?

Reklama
Reklama

Nadzorowałem pilnie spółkę, tylko pewnie też nie potrafiłem w tamtym czasie i określić przyczyn, i nie dojrzałem tych zmian, które następowały na rynku.

A teraz Pan dostrzegł?

To jest oczywiście proces a nie olśnienie. Przyznam szczerze, że stało się to także pod naciskiem inwestorów finansowych. Zacząłem patrzeć bardziej ostro na to, co się dzieje. W efekcie wspólnie z akcjonariuszami doprowadziliśmy do zmian, które nastąpiły w pierwszych miesiącach tego roku.

Jakie to zmiany?

Przede wszystkim w zarządzie. Podjąłem się kierowania spółką i to jest moja odpowiedzialność przed inwestorami finansowymi oraz mój interes, bo są to moje pieniądze. Oprócz mnie są dwie nowe osoby - dyrektorzy ds. zakupów i marketingu. W tych elementach tkwi duży potencjał. Można znacznie obniżyć koszty zakupów. W maju rozpoczęliśmy też budowę nowej struktury sprzedaży. Te zmiany można wprowadzić szybko, i szybko, czyli w perspektywie kilkunastu miesięcy, przyniosą one efekty.

W restrukturyzacji Amiki pomaga McKinsey. A jest to droga firma. Opłaci się?

Reklama
Reklama

Zdecydowaliśmy się na McKinsey`a głównie ze względów czasowych. Mamy świadomość tego, że gdybyśmy chcieli to robić własnymi siłami, trwałoby to o wiele dłużej. Natomiast McKinsey ma wiele gotowych formuł, których zastosowanie w miarę szybko daje dobre rezultaty. My pewnie też byśmy do takich rozwiązań doszli, ale trwałoby to rok lub dwa, a może więcej. McKinsey to są oczywiście duże pieniądze, ale wydajemy je świadomie.

Jak duże?

Duże, ale kwota oczywiście pozostaje tajemnicą handlową.

Spółka jako jedna z pierwszych wprowadziła do rady nadzorczej dwóch niezależnych członków. Jednak reputacja Amiki po wpadce z niezrealizowaniem prognoz zupełnie się popsuła. Co zarząd zrobi, aby ją poprawić?

Jesteśmy jedną z nielicznych firm, które w tak szerokim zakresie zastosowały zasady corporate governance. Jednak po tej wpadce nasze image na rynku jest takie, że jesteśmy spółką niewiarygodną, że nie można nam wierzyć. Na nasze usprawiedliwienie w sprawie prognozy można powiedzieć, że było tyle niewiadomych, iż ówczesny zarząd do połowy grudnia 2002 r. nie był w stanie nic powiedzieć o wynikach. Wprowadzaliśmy nową rodzinę lodówek i pralek. To nam się do końca nie udało i stąd brak wiedzy o ostatecznych wynikach. Na pewno nie było w tym ani zamiaru, ani chęci wprowadzenia w błąd inwestorów. Po prostu przeliczyliśmy się z pewnymi zamierzeniami, które nam nie wyszły. Jak odzyskać zaufanie? Nie ma innej drogi jak osiągać coraz lepsze wyniki. Moim celem nie jest zysk na poziomie 5 czy 14 mln zł, to mnie nie zadowala. Zyski mają być tak wysokie, żeby spółka mogła płacić regularnie dobrą dywidendę. Nas interesuje wynik netto na poziomie 3-4% przychodów ze sprzedaży.

Kiedy to jest realne?

Reklama
Reklama

Chcę, aby w 2004 r. Amica znalazła się wyraźnie na drodze do zysku i pokazała, że w kolejnym roku może już zanotować pokaźny wynik. Mówię to ostrożnie, gdyż jesteśmy na początku restrukturyzacji.

A w tym roku uda się wyjść na plus?

Nie wiem. Moim głównym celem jest wyprowadzenie spółki na drogę uzyskiwania stałych przychodów i w tym momencie horyzont kilkumiesięczny jest drugorzędny.Niezależni członkowie rady nadzorczej pracują już 10 miesięcy. Czy spełniają swoją rolę?

Jest to na pewno inne spojrzenie na spółkę. Ich wielką zasługą są na pewno zmiany w kierownictwie. Nie wiem, czy gdyby nie ich obecność, doszłoby w ogóle do tak radykalnych zmian. To samo mówi za siebie. Każdy właściciel patrzy na spółkę emocjonalnie. Niezależni członkowie RN mają więcej obiektywizmu. W tym upatruję podstawową wartość. Wykonują naprawdę dobrą robotę.

Niezależni członkowie RN będą nadzorować sprzedaż Amice kontrolowanej przez Pana Magotry. Kiedy dojdzie do transakcji?

Reklama
Reklama

W ciągu najbliższych dni zostanie podpisane porozumienie o zasadach, na których będzie zawarty ten kontrakt. Określone w nim będzie, ile akcji Amiki otrzymam. Cena jest znana, bo zobowiązałem się, że obejmę akcje po 36 zł, czyli po tyle, po ile kupowali je pod koniec ubiegłego roku inwestorzy finansowi. Myślę, że kontrakt zostanie podpisany za miesiąc lub dwa.

Na ile wyceniono Magotrę?

Na 5,4 mln euro. A to oznacza, że otrzymam, w zależności od kursu euro, 450-500 tys. walorów Amiki.

Rynek AGD jest w dołku od kilkunastu miesięcy, co przyczyniło się do strat Amiki. Czy widać szanse na ożywienie?

Wydaje się, że tak. Branże AGD i elektroniczna są forpocztą poprawy koniunktury w gospodarce. I widać delikatną poprawę. A to, poza restrukturyzacją, powinno mieć także przełożenie na nasze wyniki.

Reklama
Reklama

Czy zwiększona sprzedaż odbywa się nadal przy niższych marżach?

Erozja marż to koniec 2002 r. i przyznam, że ona nastąpiła trochę nieświadomie. Nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. Nie dysponowaliśmy bowiem odpowiednimi systemami ostrzegawczymi. W tej chwili sytuacja jest już inna. Od trzech miesięcy potrafimy tym sterować i zwiększamy marże.

Amica traciła zyski w ostatnim czasie. Czy spadły także udziały rynkowe?

Myślę, że udział w rynku ustabilizował się. W zależności od badań posiadamy 20-21-proc. udział. Utrzymaliśmy pozycję w najważniejszym segmencie, czyli w kuchniach. A zwłaszcza w kuchniach do zabudowy, które są najbardziej lukratywne. Łącznie nasz udział wynosi 35%, ale zdajemy sobie sprawę, że będzie trudny do obronienia. W pralkach i lodówkach jest to po około 16-17%.

A jak sytuacja wygląda w eksporcie?

Reklama
Reklama

Jeśli chodzi o Skandynawię, to ten rok traktujemy jeszcze trochę doświadczalnie, wprowadzając nowe modele. Myślę, że w przyszłym roku można już oczekiwać zysków. Amica już teraz jednak realizuje swoją marżę, dostarczając produkty do duńskiej firmy Gram, którą kupiliśmy. Trudna jest sytuacja w Niemczech. Idzie nam ciężko, ale utrzymujemy pozycję. Bardzo ważne są dla nas także kraje byłego ZSRR. Tam notujemy przyrost sprzedaży rzędu 30-40%. To już są sumy około 100 mln zł. Tam budujemy struktury.

To może warto pomyśleć o produkcji na Wschodzie?

Myślimy o tym, tylko najpierw musimy uporać się z restrukturyzacją. Wiemy, co chcemy robić w Rosji, i gdzie chcemy to robić.

Czy Amice nie grozi zbyt duże zadłużenie? W raporcie po I półroczu 2002 r. audytor zwrócił na to uwagę.

Nie lubię tego robić, ale powiem, że było to niepoważne ze strony audytora. Wcześniej poziom zadłużenia był znacznie większy i uwag nie było. Bardzo wyraźnie schodzimy z zadłużenia. Obecnie jest to ok. 250 mln zł, w przyszłym roku będzie już poniżej 200 mln zł.

Na rynku co jakiś czas pojawiają się pogłoski o wejściu do Amiki inwestora strategicznego. Czy są takie plany?

W tej chwili sprzedaż Amiki nie wchodzi w grę. Ceny są po prostu za niskie. Jeżeli rynki wykażą wzrost, to interesujące oferty będą zawsze przez nas rozpatrywane. Amica, biorąc pod uwagę ostatnie transakcje na rynku AGD, jest warta od 100 mln dolarów wzwyż. I jeszcze jedna rzecz. Proszę nie traktować rozmów, jakie prowadzimy z wieloma światowymi koncernami, jako rozmów na temat sprzedaży firmy. Takie rozmowy prowadzimy zawsze, prowadzą je wszyscy gracze na tym rynku. Dotyczącą one najczęściej współpracy produktowej.

Dzię

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama