Oficjalna roczna pensja prezesa NYSE wynosi 140 mln USD. Ostatnio wyszło jednak na jaw, że Grasso jest upoważniony dodatkowo do pobrania 48 mln USD w formie odroczonej płatności. Informacja ta nie była podana do publicznej wiadomości i nie wiedzieli o tym nawet niektórzy członkowie zarządu. 57-letni prezes, wobec krytyki ze strony członków giełdy dotyczącej jego zarobków, zgodził się zrezygnować z owych dodatkowych wynagrodzeń.

Prezesa NYSE czeka jednak jeszcze walka z szefem Komisji Papierów Wartościowych i Giełdy (SEC) Williamem Donaldsonem. Był on poprzednikiem Grasso na stanowisku prezesa giełdy i to on zażądał szczegółowych informacji na temat jego wynagrodzenia, co doprowadziło do ujawnienia owych 48 mln USD. - W dniu, w którym Bill Donaldson przekroczył progi SEC, otworzyły się drzwi wyjściowe dla Dicka Grasso, by odszedł z NYSE - powiedział agencji Bloomberga John Wheeler, szef obrotu akcjami w firmie American Century, prowadzącej fundusze powiernicze o łącznej wartości 75 mld USD. - Długa jest historia porachunków między nimi - dodał.

Rzeczywiście, sięga ona 1990 r. Donaldson, współzałożyciel banku inwestycyjnego Donaldson, Lufkin & Jenrette, został wtedy wybrany przez zarząd giełdy na jej prezesa. Grasso też ubiegał się o to stanowisko. Pięć lat później, według niektórych członków zarządu i maklerów, Grasso spowodował odejście Donaldsona, który chciał przez kolejną kadencję sprawować stanowisko prezesa NYSE. - Bill chciał zostać, ale Dick wygrał - powiedział Bloombergowi pewien długoletni makler. - Nie sądzę, by Donaldson kiedykolwiek o tym zapomniał.

- Zarząd giełdy jednogłośnie podtrzymał swoje poparcie dla prezesa Grasso - powiedział tymczasem reporterom H. Carl McCall, szef komisji wynagrodzeń NYSE. - Według mojej najlepszej wiedzy, żadnego z członków zarządu nie zdziwiło dodatkowe wynagrodzenie. Donaldson powiedział, że zanim skomentuje całą sprawę, musi przestudiować dokumenty NYSE.