France Telecom o zamiarze odkupienia pozostałych akcji Orange poinformował w ubiegłym tygodniu. Mniejszościowym akcjonariuszom spółki zaoferował 7,1 mld euro we własnych walorach. Każdy inwestor, który zdecyduje się odsprzedać walory operatora, otrzyma za każde 25 papierów 11 akcji France Telecom. Przed tygodniem oznaczało to 18-proc. premię w stosunku do bieżącego giełdowego kursu potentata branży telefonii komórkowej.

Obecnie mniejszościowi udziałowcy są właścicielami 13,2% walorów Orange. FT liczy, że skupi ok. 12% papierów. Po sfinalizowaniu tej transakcji i wymianie akcji spadnie nieco zaangażowanie francuskiego skarbu państwa w koncern telekomunikacyjny. Obecnie rząd posiada 58,9% walorów France Telecom. Jeśli oferta na Orange się powiedzie, wówczas udział ten spadnie do 54%.

Decyzja France Telecom o skupieniu z rynku walorów Orange jest o tyle zaskakująca, że zaledwie 2,5 roku temu potentat telekomunikacyjny sprzedał akcje operatora na rynku publicznym i wprowadził go na giełdę. Teraz jednak nowy zarząd spółki na czele z Thierry Bretonem uznał, że trzeba ponownie przejąć Orange i prawdopodobnie niebawem wycofać go z giełdy. Aktywa związane z telefonią komórkową są bowiem najcenniejszym majątkiem FT, przynoszącym największe wpływy i mają najlepsze perspektywy rozwoju. FT może sobie pozwolić na wydanie 7 mld euro. Sytuacja finansowa koncernu się poprawia, a dodatkowo na początku roku pozyskał z nowej emisji akcji 15 mld euro.

Oferta na Orange spowodowała spore wahania kursów obu zainteresowanych spółek podczas ostatnich sesji. Od czasu ogłoszenia 1 września przez France Telecom informacji o zamiarze skupienia akcji Orange, walory pierwszej z tych spółek staniały o ponad 4%, natomiast o 15% wzrósł kurs operatora komórkowego.