Czwartkowe notowania obligacji kolejny raz potwierdziły, że na rynku brak jest dobrej atmosfery do ich kupowania. W porannym handlu ceny poszły nieco w górę, na co największy wpływ miała poprawa nastrojów na głównych rynkach światowych, trwająca od początku tygodnia. Jednak wzrost został wykorzystany do pozbywania się papierów dłużnych. W efekcie nie udało się utrzymać zwyżki, a ceny papierów z dłuższego końca krzywej rentowności nawet spadły w porównaniu ze środowym popołudniem. Dochodowość pięciolatek zwiększyła się do 5,54%, a dziesięciolatek do 5,92%. Jedynie obligacje dwuletnie pozostały na poziomie ze środy - 4,96%.

W Ameryce od początku września obligacje rządowe wracają do łask. Można to wiązać ze słabszymi ostatnimi danymi makroekonomicznymi, a także niepokojem związanym z kolejną rocznicą zamachów z 11 września. Rentowność dziesięcioletnich papierów spadła z 4,6 do 4,3%. Silną barierą jest poziom 4,2%. Dopiero jej przełamanie pozwoliłoby mówić o trwalszym ociepleniu klimatu inwestycyjnego wokół tych instrumentów.