BŚ właśnie ogłosił raport, który przedstawia dane na temat przepisów dotyczących prowadzenia działalności gospodarczej. Opracowanie objęło 133 kraje, w tym Polskę. Dzięki niemu można porównać zakres i stosowanie regulacji, które wspomagają bądź ograniczają prowadzenie interesów. Jak podają twórcy raportu, instytucje odpowiadają za ponad połowę różnic w poziomie wydajności pracy.
Badanie objęło pięć wskaźników związanych z działaniem firmy: jej zakładanie, zatrudnianie pracowników, dochodzenie praw z tytułu zawartych kontraktów, pozyskiwanie kredytów i wycofywanie spółki z rynku. Jak wypada Polska? Słabo. Zajmuje 39. miejsce w rankingu czasu potrzebnego na założenie działalności (31 dni w 2003 r.). W Australii, Kanadzie czy Nowej Zelandii wystarczają dwa dni. Jeśli zaś chodzi o koszty takiej operacji, nasz kraj znalazł się na 62. miejscu (20% dochodu narodowego brutto na mieszkańca). W Danii taka rejestracja jest bezpłatna. Średni koszt w Unii jest o połowę niższy.
Polska zajmuje ostatnie miejsce na liście pod względem trzech kolejnych wskaźników. Tylko Ukraina, Czad, Rwanda i Boliwia mają gorsze od naszych warunki zatrudnienia. Tysiąc dni to średni czas egzekucji zobowiązań umownych w Polsce. Dłuższy jest tylko w czterech innych państwach. Również upadłość jest u nas kosztowna. Pochłania 18% wartości majątku, co daje 82. miejsce w rankingu.
Jedyna dziedzina, w której Polska wypada lepiej, to ujawnianie historii kredytowej pożyczkobiorców. Prywatne rejestry kredytobiorców obejmują zasięgiem średnio 543 z 1 tys. obywateli. To dziesiąty wynik na liście.
Z raportu wynika, że kraje rozwinięte mają mniej restrykcyjne przepisy niż kraje rozwijające się. - Widzimy także, że tempo reform jest najszybsze w krajach rozwiniętych. Również Polska, która wstąpiła na drogę reform, nie ma innego wyjścia, niż kontynuowanie przemian - powiedział Michael Klein, wiceprezes Banku Światowego. Autorzy raportu uważają, że rządy powinny wykorzystywać doświadczenia innych państw w regulowaniu działalności gospodarczej.