Aż 4,62% kredytów hipotecznych nie było spłacanych na czas - o 0,1 pkt proc. więcej niż w pierwszym kwartale br. W przypadku 1,12% kredytów rozpoczęto lub kontynuowano procedurę sądownego zajęcia nieruchomości. W tym czasie (od kwietnia do czerwca) zlikwidowano w USA 181 tysięcy miejsc pracy.
Jeszcze większy wzrost zanotowano w kategorii kredytów gwarantowanych przez agencję rządową Federal Housing Administration, z których korzystają najczęściej osoby o niższych dochodach. Tu odsetek spóźnionych spłat wzrósł z 11,65% w I kw. do 12,59% w II kw. Jednocześnie tempo wzrostu wartości nieruchomości znacznie osłabło, co uniemożliwia rodzinom znajdującym się w kłopotach finansowych sprzedanie domu i rozwiązanie kłopotów finansowych. W II kwartale średnia cena domu wzrosła w USA tylko o 0,78%, najwolniej od 1996 r.
Analitycy z Wall Street odebrali te dane jako niepokojący sygnał. W ostatnich kilku kwartałach odsetek złych kredytów obniżał się, co oceniano jako objaw stabilizacji sytuacji finansowej Amerykanów po niedawnej recesji. Temu zjawisku sprzyjało także spadające oprocentowanie pożyczek hipotecznych. Dzięki refinansowaniu, czyli spłaceniu starego kredytu nowym, niżej oprocentowanym, wielu rodzinom udało się obniżyć raty za dom i wydobyć się z kłopotów finansowych, nawet przy utracie zatrudnienia przez jednego z małżonków.
W czerwcu br. koszt najpopularniejszego, 30-letniego kredytu spadł do najniższego poziomu od 30 lat - 5,21%. Od czerwca, w ślad za 10-letnimi obligacjami skarbowymi, oprocentowanie pożyczek hipotecznych rośnie i w przypadku 30-letnich kredytów przekroczyło we wrześniu próg 6%. W USA we własnych domach mieszka obecnie 68% wszystkich rodzin.