Atmosferę na rynkach nowojorskich popsuły w piątek dane makroekonomiczne. Nasunęły one wątpliwości, czy ożywienie w gospodarce USA będzie dość silne, by zapewnić przedsiębiorstwom spodziewany wzrost zysków. Niepokój wywołało niespodziewane pogorszenie we wrześniu nastrojów konsumentów, które wykazał indeks sporządzany przez Uniwersytet Michigan. Spadł on do 88,2 pkt. z 89,3 pkt. miesiąc wcześniej. Powód do obaw dał też mniejszy niż oczekiwano wzrost sprzedaży detalicznej w sierpniu, o 0,6% wobec 1,3% w lipcu. Rozczarował zwłaszcza pierwszy od pół roku spadek popytu na materiały budowlane.

Pod wpływem tych wiadomości nowojorskie indeksy spadały od początku sesji. Uwagę zwracała zniżka notowań jednego z czołowych dostawców oprogramowania Oracle, który powiadomił o mniejszych niż przewidywano wpływach w minionym kwartale. Staniały też walory Siebel Systems oraz BEA Systems. Ponadto obniżyła się cena papierów Microsoftu, który zapowiedział podwojenie dywidendy. Na tym tle korzystnie wypadł Qualcomm opracowujący najnowocześniejsze rozwiązania dla telefonii komórkowej. Pozytywnej rekomendacji udzielił mu bowiem Merrill Lynch. Do godz. 22.00 naszego czasu Dow Jones zyskał 0,09%, a Nasdaq wzrósł o 0,25%.

Na giełdach europejskich notowania najpierw rosły. Optymistyczna prognoza Philipsa, dotycząca sprzedaży półprzewodników w drugim półroczu, zachęciła do kupowania jego akcji, a także innych firm tej branży, zwłaszcza ASML i STMicroelectronics. Zdrożały też papiery Nokii oraz Alcatela - dodatnio ocenionego przez Merrill Lynch. Ponadto chętnie inwestowano w akcje brytyjskiej sieci domów towarowych Debenhams, którą kupił amerykański CVC Capital, i Alstoma zamierzającego zrezygnować z części działalności. Tymczasem walory KLM zyskały wskutek pogłosek o jego możliwym przejęciu przez Air France. W dalszej części dnia ogólna zwyżka notowań została odwrócona lub zahamowana pod wpływem doniesień z USA. Pozbywano się m.in. akcji L'Oreal i Munich Re. FT-SE 100 obniżył się o 0,1%, a CAC-40 o 0,77%. DAX stracił 1,65%.