Mamy teraz niską inflację i na koniec roku będzie ona sporo niższa od celu inflacyjnego. (...) Szacuję, że na koniec roku inflacja wzrośnie do 1,5-1,6%, a na koniec przyszłego do nieco powyżej 2,0%" - powiedziała Ziółkowska. Jej zdaniem przy obecnej nierównowadze na rynku pracy i wysokiej dyscyplinie płac pojawienie presji inflacyjnej jest mało prawdopodobne. Inflacja w sierpniu spadła do 0,7% r/r z 0,8% r/r w lipcu, co było zgodne z oczekiwaniami większości ekonomistów. Ziółkowska uważa, że w obecnej sytuacji makroekonomicznej nieuzasadnione jest oczekiwanie wystąpienia znaczącej presji inflacyjnej. "Obecnie nie ma szans na pojawienie się presji inflacyjnej.
Analitycy uważają, że presja ta może się pojawić, bo rosną wynagrodzenia w sferze budżetowej i rosną one szybciej niż w sferze przedsiębiorstw. Na razie jednak takiej presji nie widać, bo ograniczeniem jest bezrobocie, które wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie, oraz bardzo skromny wzrost płac w sferze przedsiębiorstw" - powiedziała Ziółkowska. "Dodatkowo główną siłą wzrostową gospodarki nie jest popyt wewnętrzny, ale eksport" - podkreśliła. Zdaniem członka RPP przyszły rok mimo znaczącego przyspieszenia gospodarki nie przyniesie silnego wzrostu cen. "Oczekiwane przyspieszenie gospodarcze w 2004 roku może dać niewielki wzrost cen, który jednak nie zagrozi celowi inflacyjnemu" - powiedziała. Rząd spodziewa się, że w przyszłym roku wzrost gospodarczy wyniesie 5,0% wobec powyżej 3,2% w tym roku. Część członków RPP ostrzegało, że takie przyspieszenie gospodarcze będzie oznaczało, iż wzrost faktyczny przekroczy potencjalny. Zdaniem Ziółkowskiej brak presji inflacyjnej daje podstawy do dalszych obniżek stóp procentowych. "Podzielam ten pogląd" - odpowiedziała Ziółkowska na pytanie o przestrzeń do dalszych obniżek stóp wobec braku presji inflacyjnej. Obecnie analitycy spodziewają się jednej obniżki o 25 pb do końca tego roku, kiedy to kończy się kadencja obecnej RPP. Od czerwca główna stopa procentowa wynosi 5,25%. (ISB)