Reklama

Producenci aut powalczą cenami

Kiepska sytuacja gospodarcza w Europie Zachodniej dała się we znaki także przemysłowi samochodowemu. Ostatnie prognozy szacują spadek sprzedaży aut w tym regionie poniżej 14 milionów sztuk. Dokuczliwy brak popytu zmusza koncerny do agresywnej walki cenowej w iście amerykańskim stylu.

Publikacja: 17.09.2003 10:52

Pierwsza połowa roku nie przyniosła poprawy koniunktury na zakup samochodów. Od stycznia do maja 2003 r. w Europie Zachodniej zostało zarejestrowanych tylko 6,2 milionów nowych pojazdów, czyli o 3,8% mniej niż w tym samym okresie rok wcześniej. Największą zniżkę udziału w europejskim rynku, bo aż o jedną szóstą, odnotował Fiat. Zarząd turyńskiego koncernu musi się liczyć z tym, że już tylko 7,3% ogółu nabywców samochodów decyduje się na jego produkt. Również europejski oddział Forda realistycznie zrewidował prognozy sprzedaży w tym roku: z 17 milionów na nieco ponad 16 milionów samochodów. Nawet takie marki, jak Mercedes czy Volkswagen, musiały zanotować w pierwszym półroczu spadek udziału w rynku odpowiednio o 1,9 pkt proc. i 4,8 pkt proc. Zdaniem prezesa zarządu BMW Helmuta Panke, na razie tylko rynek azjatycki wykazuje potencjał wzrostowy. Tę tezę potwierdzają zresztą kolejne inwestycje DaimlerChryslera i Volkswagena w Chinach.

Klienci czekają

na nowsze modele?

Przyczyn słabych wyników firm samochodowych jest wiele. Mercedes i Volkswagen tłumaczą brak popytu na swoje produkty wyczekiwaniem klientów na mające się wkrótce pojawić nowsze modele, Ford "zawdzięcza" swoje problemy finansowe dość szczodrej polityce kredytowania klientów, Opel zaś nie potrafi efektywnie zreformować systemu produkcji.

Japończycy górą

Reklama
Reklama

Jedynie japońscy i koreańscy producenci nie mają powodów do narzekań. Import aut z tamtego rejonu świata do Europy wzrósł w pierwszym półroczu o 4,7%, a np. japońska Mazda i koreańska Kia zanotowały ponad 40-proc. wzrost sprzedaży. Zdaniem wielu europejskich klientów, japońskie samochody są bardziej niezawodne i tańsze w eksploatacji. Wzrasta także zainteresowanie francuskimi modelami.

Coraz więcej pomysłów

promocyjnych

Europejscy producenci samochodów prawdopodobnie stoją w obliczu zaostrzonej wojny cenowej. Inne próby poprawy wyników, poprzez np. skracanie cykli produkcyjnych, ulepszanie jakości, 80-proc. wzrost liczby nowszych modeli czy skrócenie do 10--15 dni czasu dostawy pojazdu do klienta, ciągle nie przynoszą efektów. Pierwsze oznaki cenowej wojny dały się zauważyć już w zeszłym roku, choć średni rabat udzielany w Europie Zachodniej przy zakupie nowego samochodu sięgał tylko 2000 USD i był o połowę mniejszy niż w USA. Od początku br. producenci prześcigają się w jeszcze większych promocjach. Dopłaty do zakupu w gotówce, darmowy serwis naprawy, upust dla zamawiających auto dużo wcześniej, więcej pieniędzy oferowane za stare auto czy też nawet zerowo oprocentowany kredyt - lista zachęt do kupna europejskich samochodów jest długa i pomysłowa.

Dopłata do benzyny

czy ubezpieczenie na cały rok

Reklama
Reklama

Na przykład, Opel dopłaca przy zakupie nowego wozu 700 euro do benzyny. Ford czy Renault oferują większe zniżki, jeśli stare auto odda się dealerowi w rozliczeniu, a Citroen udziela nawet do 5000 euro rabatu. Alfa Romeo przejmuje całoroczną opłatę ubezpieczenia. Według ekspertów z branży, wartość różnego rodzaju promocji sięga czasem nawet 15% ceny samochodu. Nawet Volkswagen musiał ostatnio uciec się do rabatów przy sprzedaży bardzo popularnego zwłaszcza w Niemczech modelu - Golf. Najbardziej poszkodowanymi w tej handlowej wojnie są bowiem właśnie wytwórcy aut tańszych, przeznaczonych na rynek masowy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama