Pierwsza połowa roku nie przyniosła poprawy koniunktury na zakup samochodów. Od stycznia do maja 2003 r. w Europie Zachodniej zostało zarejestrowanych tylko 6,2 milionów nowych pojazdów, czyli o 3,8% mniej niż w tym samym okresie rok wcześniej. Największą zniżkę udziału w europejskim rynku, bo aż o jedną szóstą, odnotował Fiat. Zarząd turyńskiego koncernu musi się liczyć z tym, że już tylko 7,3% ogółu nabywców samochodów decyduje się na jego produkt. Również europejski oddział Forda realistycznie zrewidował prognozy sprzedaży w tym roku: z 17 milionów na nieco ponad 16 milionów samochodów. Nawet takie marki, jak Mercedes czy Volkswagen, musiały zanotować w pierwszym półroczu spadek udziału w rynku odpowiednio o 1,9 pkt proc. i 4,8 pkt proc. Zdaniem prezesa zarządu BMW Helmuta Panke, na razie tylko rynek azjatycki wykazuje potencjał wzrostowy. Tę tezę potwierdzają zresztą kolejne inwestycje DaimlerChryslera i Volkswagena w Chinach.
Klienci czekają
na nowsze modele?
Przyczyn słabych wyników firm samochodowych jest wiele. Mercedes i Volkswagen tłumaczą brak popytu na swoje produkty wyczekiwaniem klientów na mające się wkrótce pojawić nowsze modele, Ford "zawdzięcza" swoje problemy finansowe dość szczodrej polityce kredytowania klientów, Opel zaś nie potrafi efektywnie zreformować systemu produkcji.
Japończycy górą