Publikowane przez GUS dane o produkcji przemysłowej były z miesiąca na miesiąc coraz lepsze. Zwłaszcza po wynikach z lipca, kiedy produkcja wzrosła o 10,3%, analitycy spodziewali się co najmniej równie dobrych danych za sierpień. Szacowali, że produkcja będzie o 7-8% wyższa niż przed rokiem (ten spadek wynika z mniejszej liczby dni roboczych). Ostatecznie było 5,8%.
- To gorzej niż sądziliśmy - powiedział Łukasz Tarnawa, ekonomista PKO BP. - Jednak trzeba pamiętać, że na te dane miał duży wpływ spadek produkcji w górnictwie i kopalnictwie, o ponad 8% wobec sierpnia ubiegłego roku. Jednak wzrost w przetwórstwie przemysłowym o 7,1%, a więc wyższy niż w przypadku całego przemysłu, pokazuje, że ta największa i najbardziej konkurencyjna część gospodarki radzi sobie całkiem nieźle.
Na dodatek, spore znaczenie dla wyników sierpniowych ma fakt, że produkcja przemysłowa zaczęła rosnąć mniej więcej od połowy zeszłego roku. Powoduje to, że - statystycznie - tempo wzrostu produkcji zacznie być coraz mniejsze.
Jednak pojawiły się niepokojące objawy. Przede wszystkim - znowu dynamika wzrostu produkcji budowlano-montażowej spadła poniżej zera, choć w lipcu była dodatnia. Dodatkowo, te działy przemysłu, które produkują na eksport, również zanotowały spadek tempa wzrostu.
- W ogóle w sierpniu wzrost produkcji został zanotowany w mniejszej liczbie działów przemysłu niż w lipcu - powiedział Jacek Wiśniewski, szef działu prognoz i analiz banku Pekao SA. - Sugerowałoby to, że w lipcu doszło do jakiegoś spiętrzenia sprzedaży, co dało tak dobre wyniki produkcji w tamtym miesiącu. Jednak trudno to oceniać po jednym miesiącu.