- Nie ma sensu wywierać nacisku na chiński rząd, ponieważ Chiny muszą najpierw rozwinąć swój system bankowy - powiedział Welteke w wywiadzie dla Bloomberg News. - Trzeba być ostrożnym i unikać gwałtownych zmian - dodał. Przedstawiciel EBC uważa, że chińskie banki nie są przygotowane na uwolnienie waluty.
Poglądy Welteke kontrastują z opinią amerykańskiego sekretarza skarbu Johna Snowa, który usiłuje przekonać Chiny i inne azjatyckiego kraje do uwolnienia kursów swoich walut. Snow i prezydent George Bush, który ma nadzieję na reelekcję w przyszłym roku, są naciskani przez amerykańskie firmy, m.in. General Electric. Przedsiębiorcy skarżą się na sztucznie zaniżony kurs juana, dzięki któremu chińskie towary są tanie. Wpływa to na rekordowy deficyt w handlu z Chińczykami. Grupa parlamentarzystów z USA przygotowuje uchwałę wzywającą administrację Busha, by ta "użyła wszystkich możliwych sposobów", aby zmusić Chiny do zaprzestania manipulowania swoją walutą.
We wtorek japoński premier Junichiro Kozumi zasygnalizował, że działania USA nie znajdą jego poparcia. - Problem juana powinnien pozostać problemem Chin - powiedział. Na sobotnim spotkaniu G-7 (siedmiu najbardziej uprzemysłowionych krajów świata) w Dubaju Snow zamierza wystąpić z wnioskiem o poparcie amerykańskich starań. Osoby odpowiedzialne za politykę pieniężną w Europie chcą na szczycie w Dubaju wezwać azjatyckie kraje do urealnienia kursów wymiany swoich walut.
Kurs chińskiej waluty został ustalony w 1995 r. na około 8,3 juana za 1 USD. Zwiększyło to eksport, a następnie wywołało falę krytyki ze strony partnerów handlowych.