Obniżenie oceny wiarygodności kredytowej Polski mogłoby przynieść katastrofalne skutki dla budżetu. Wiązałoby się bowiem ze spadkiem cen obligacji skarbowych i osłabieniem złotego. Zwłaszcza to ostatnie byłoby groźne, gdyż oznaczałoby wzrost długu publicznego, i to być może powyżej poziomu 60% PKB. A to oznaczałoby złamanie konstytucji i konieczność drastycznych cięć wydatków, czyli kryzys.
Dług nie taki straszny
Inwestorzy tego się obawiają i dlatego każda sugestia ze strony agencji ratingowych, że biorą pod uwagę obniżenie oceny, powodowała wyprzedaż złotego. Nasiliła się ona zwłaszcza w środę rano, gdy inwestorzy uznali, że nieprzyjęcie przez rząd strategii finansów publicznych ministra Andrzeja Raczko oznacza, że są niewielkie szanse na ograniczenie deficytu budżetowego.
Jednak wczoraj rano pojawiła się pozytywna informacja ze strony agencji ratignowych. Moody`s utrzymał ocenę wiarygodności kredytowej Polski na poziomie inwestycyjnym (A2) ze stabilną perspektywą (oznacza to, że nie ma obaw przed niewypłacalnością Polski). Powodów takiej decyzji było kilka. Analitycy Moody`s zwrócili uwagę na korzyści, płynące z przyszłej integracji gospodarczej z Unią Europejską, oczekiwane przyspieszenie gospodarki, dobre wyniki eksportu i niski deficyt w obrotach bieżących oraz korzystną strukturę zapadalności polskiego długu.
Reformy konieczne